Wyświetlono posty wyszukane dla frazy: głód nikotynowy





Temat: prokocim tu byl
ja tam jakos dochodze powoli. nie wiem tylko co w robocie bedzie bo chcialem
wziasc wakacje, nie chcieli dac a tymczasem sie rozchorowalem. moga pomyslec ze
sfingowalem te oskrzela. zobaczymy w poniedzialek. papierki od doc-a mam.
papieroskow malo wypalilem ostatnio, jakos nie mam smaku na nie. jak sie pojawi
glod nikotynowy to bedzie znaczylo ze juz wyzdrowialem.

mecz nie byl az taki zly, gnietli naszych ale 67 tys na trybunach robi atmosfere.
ogladalo sie niezle. franek strzelil fajna bramke. rasiak to chyba jakas pomylka
(janas zmadrzej w koncu). kosowski gonil jak dziki i walczyl o pilke caly
czas-brawa dla niego. boruc sporo zawalil przy drugiej bramce, mogl obronic
jakby troche lepiej sie ustawil. w sumie gral dobrze i obronil niezlego samobuja
w drugiej polowie.
jestem tylko wkurzony na fox sport world. naszego meczu nie pokazali a pokazali
np litwa-belgia. syf, totalna nuda a na trybunach bylo chyba z tysiac ludzi.
dziadostwo.

banki, hmm. pamietam, mielismy je. moj dziadek mi stawial jak bylem maly. chyba
pomagaly.

teraz sie oddalam bom nawalony. nie przez gorzale czy narkotyki ale przez
antybiotyki. i feel i fly.
pozdr






Temat: popalające-starające
hej !!!
a ja musze sie wreszcie pochwalic ze jakies pol roku temu rzucilam papierosy i
udalo mi sie ) jestem w ciazy
zrobilam to dla mojej kruszynki , tak bardzo chcialam zajsc w ciazy
bylo trudno ,dopiero po 4 m-cach przestalam czuc glod nikotynowy
przytylam jakies 10kg.ale teraz mysle ze warto bylo
zawsze gdy bylo mi trudno wyobrazalam sobie moje dziecko ktore plywa w brzuszku
pelnym dymu ,jakos ten obrazek mi pomagal chociaz nie bylam jeszcze w ciazy !!!
a i jeszcze liczylam ile to ja fajek moglam spalic a nie spalilam i ile kasy
zaoszczedzilam i raz w m-cu kupowalam sobie cos !!!

gratuluje ci podjecia waznej decyzji TY juz zrobilas najwiekszy krok , potem
bedzie tylko lepiej !!!

TRZYMAM KCIUKI !!!

POZDROmejdejki






Temat: Jaki sport najlepszy?
he he :) wiesz o wszystko co mnie dreczy to chce tu zapytac :) po wakacjach
chce o siebie zadbac, bo jakos wczesniej nie mialam motywacji, nie mam jakiejs
obsesji na ponkcie odchudzania, tylko troche mi sie przytylo po tabletkach
antykoncepcyjnych i w dodatku w tym samym czasie rzucilam palenie wiec musialam
czyms zastapic glod nikotynowy, ale udalo sie. od tamtej pory minely 4 lata.
tabletek nie biore od roku, ale niestety nie schudlam :( a z ta infekcja to tak
przy okazji :) bo pare razy mialam, a nie zawsze mam czas isc do lekarza...
prosze wiec o rady...



Temat: co robić?
Heh właśnie zaczeło się to wszystko kilka dni temu przez to że rzucilem
palenie.Było tak źle że zaczołem palić0-teraz jest trochę lepiej bo palę i nie
cierpię na głód nikotynowy jednak trochę lepoiej ale nadal źle.Te ruszanie głową
to trwałby w niedkończoność bo zawsze mam trzaski w szyi przy ruszaniu głową i
nie mijają nawet po godzinnym kręceniu łbem;p Więc mogę kręcić i kręcić w
nieskończoność.



Temat: Papierosy
Nikt w mojej rodzinie nie pali i ja również jestem strasznym przeciwnikiem
palenia. Gościom grzecznie ale stanowczo mówię, że w moim domu się nie pali, bo
kiedyś przez właśną głupotę pozwoliłam na palenie u siebie w pokoju i przez
następny tydzień myślałam, że skonam z tego smrodu, od tamtego czasu jestem
nieczuła na głód nikotynowy znajomych i jeśli chcą się truć, moga to robić
wyłącznie poza granicami mojego domu.
Palaczy wyczuwam na kilometr, wybieram niezadymione knajpy i cieszę się, że
coraz bardziej ogranicza się miejsca w których mogą nas podtruwać palacze.
P.S. Na studiach ze zwykłej ciekawości spróbowałam palenia papierosów i
stwierdziłam, że nie ma w nich nic pociągającego, wręcz odwrotnie, są
obrzydliwe.




Temat: skrobia KUZU
po
polsku roślinka się wdzięcznie nazywa opornik łatkowaty (pueraria lobata),
bulwy i nasiona jadalne, poza tym włókno się wykorzystuje do wyrobu lin itp.

opornik należy do strączkowych, wywodzi sie z płd-wsch azji, ale dziś występuje
w tropikach i subtropikach powszechnie, bo chwast to jest straszny i kijem go
nie dobijesz - ale faktycznie ma potężną zawartość skrobi i izoflawonoidów, z
którego to powodu od dawna go wykorzystywano jako roślinę jadalną, pastewną,
też leczniczo

ponoć ma też właściwości zmniejszające głód nikotynowy, więc wykorzystuje się
go przy terapiach anty



Temat: palicie dziewczyny??
Po 3 miesiącach niepalenia / staż miałam w paleniu ponad 30 lat - wypalałam do
30 szt/wykryto u mnie HAsi- NIENATURALNIE TYŁAM, PUCHŁAM CAŁA,byłam osowiała,
obolała, to miała być reakcja organizmu na głód nikotynowy , póżniej szukano
wszelakich schorzeń, już nie miałam sił chodzić - kiedy poprosiłam o wizytę
domową - dostałam dopiero skierowanie na zbadanie tarczycy!!!!!



Temat: Uzależnienia:)))
ten problem też mnie dotyczył . Minęło już 5 lat od kiedy uporałam się z nim.
Czytając ten wątek dostrzegłam też takiego:)).Nie wiem tylko czy chcesz rzucić
ten nałóg!
Powiem co mi dopomogło.
Swój głód nikotynowy zwalczyłam przy użyciu aparatu biorezonansowego BICOM,no i
chciałam ,no i trochę silnej woli też .

Dla zabawy znowu test

serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51224,2424940.html




Temat: czemu tu tak cicho?
Co do fajek, palilam 10 lat, rzucilam w styczniu i glod nikotynowy zajadalam pysznosciami (orzeszki,
kanapeczki itd). Calkowicie swiadomie nie odmawialam sobie niczego, doszlam do wniosku, ze
rzucanie fajek jest wystarczajaco stresujace, by do tego jeszcze diete dorzucac. Poza tym, nigdy
wczesniej nie mialam problemu by szybko sie pozbyc jakiegos przyplatanego kilograma nadwagi.
Wystarczalo tydzien na zupie kapuscianej i po sprawie. Dlatego wydawalo mi sie, ze nie bedzie
problemu. Niestety...Moj metabolizm sie drastycznie zmniejszyl, pierwszy miesiac mialam
zatwardzenia lub rozwolnienia, bylo mi ciagle niedobrze, cialo spuchniete jak przed @ (to mogl byc tez
efekt zaprzestania w tym samym czasie brania tabl.anty.) Od dnia rzucenia fajek przytylam ok 7 kg (w
dwa m-ce), od marca staram sie te kg zgubic, sama nie moge w to uwierzyc co sie stalo, moje cialo
mnie nie slucha, nie reaguje. Gdybym wiedziala ze tak trudno bedzie to bym inaczej postapila. Po
prostu wraz z fajkami, rzucilabym tez jedzenie.No nic, teraz mam minus 3 kg, nawet to cieszy, choc
do starych dzinsow jeszcze dluga droga.



Temat: przyjmiecie nową plażowiczkę? :-)
Witam wszystkie dzielne plażowiczki.
Ja od jutro rozkładam sie na plaży i przez najbliższe dwa tygodnie nie
zamierzam z niej zejść
Mam 28 lat
wzrost 155
waga 60 kg

Próbowałam już różnych diet proszkowych i Trzynastkę efekt był ale ktrótki.
mam nadzieje ze teraz sie uda schudnąć raz na zawsze.
Mogę mieć jeszcze jedną przeszkode do pokonania, a mianowicie glód nikotynowy
bo od poniedziałku nie pale za to dużo więcej jem. Gdy paliłam odchudzanie było
dużo łatwiejsze bo gdy poczułam się głodna to brałam fajke i było ok.
Ale teraz wypowiedziałam wojne papierosom i muszę sobie radzić sama.
Mam nadzieje że pomożecie mi kobietki w tym moim plażowaniu i bedziecie mnie
wspierać a jak przegnę z jedzeniem to kopnijcie mnie w tyłek na opamiętanie.

Buziaczki

No to to jutra!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



Temat: odwyk
paliłam ok. 15 lat. Jeżeli chodzi o " kurację" to wszystkiego dowiesz się na
miejscu. Mnie naprawdę pomogło, choć spotkałam się z opiniami, że reklamuję
tę "kurację". Pewnie, że ciężko było mi pozbyć się nawyków związanych z
paleniem, ale gdybym odczuwała głód nikotynowy to raczej nie dałabym rady. Nie
żałuję, że spróbowałam tego sposobu pomocy.



Temat: od dzisiaj nie palę!!!!!!!!
Hmmm ... Wg mnie czas, którego upływ leczy wiele dolegliwości, raczej sprzyja.
Im więcej go mija, tym mniejszy "głód" nikotynowy. Najgorsze są pierwsze dni.
Przynajmniej dla mnie.
Oczywiście, że dam radę. W końcu nie mogę zawieść pokładanych we mnie
nadziei :))
Jeśli będę miała chwilę słabości, pomyślę, że jest ktoś, kto mimo że się ze mną
drazni, to jednak oddanie mi kibicuje.
Piękne słonko za oknem, prawda?
Pozdrowienia :)))



Temat: palace ciezarowki
Też paliłam przed ciążą więc wiem co to znaczy głód nikotynowy.Ale ja tylko
zobaczyłam II na teście to był koniec z fajkami .Nie wyobrazam sobie jak mozna
truć tak małą i bezbronną istotkę.Wejdź sobie do małego pomieszczenia i niech
Ci wpuszczają co jakiś czas dym z fajek.
Dla mnie ważniejsze jest zrdowie mojego synka i unikam palaczy jak ognia.




Temat: nagle odstawienie papierosow w ciąży...
Nie pal!! naprawde! Ja paliłam z 12 lat..chiba..Głód nikotynowy przejdzie
poparu dniach. szczególnie jak ciąża zagrożona. Pieprzyć to paskudztwo! Teraz
masz dziecko - nie truj go. Ja rzuciłam jak zobaczyłam dwie kreski na teście.
Potem jednakże zmarła mi bliska osoba i się załamałam i paliłam- dosłownie trzy
dni po dwa papierosy. I zobaczył to mój mąż, lekarz, który powiedział - wyobraź
sobie, że zamknęli Cię w bardzo małym pomieszczeniu - ledwo możesz się poruszyć
i tylko przez kratkę pompują dym, a ty nie możesz ani uciec, ani poprosić
nikogo o pomoc..po prostu się dusisz..tak się czuje twoje dziecko. I rzuciłam.
Choć było trudno - bo z jednej strony nałóg,z drugiej smoutek - idealna
sytuacja dla palacza. Ale rzuć. Jak zechcesz to wrócisz do nałogu po ciązy. Ale
teraz odstaw.




Temat: Uczniowska moda na kichanie
Uczniowska moda na kichanie
Faktem jest, że tabaka powinna być sprzedawana tylko osobom pełnoletnim (jak
również alkoholi czy papierosy). Drodzy rodzice zadajcie sobie pytanie, Czy
lepiej żeby wasze dziecko sięgało po alkohol czy narkotyki, czy może po tabakę
która jest najmniej szkodliwa z tych wyżej wymienionych? Ja mam 16 lat i wciągam
tabake od ponad 2 lat, i nie robie tego dla "szpanu" czy pokazania że się jest
"kimś". Tabaka posiada liczne walory smakowe i lecznicze. (np. na katar) Nie zam
także nikogo kto by się od niej uzależnił. Ośmiele się nawet nakłonić do
spróbowania zażywania osobą palącym gdyż tabaka zaspokaja głód nikotynowy, a
przy tym jest mniej szkodliwa i smaczniejsza.



Temat: Cenowy koszmar palacza. 10 zł za papierosy
Cenowy koszmar palacza. 10 zł za papierosy
Więc najwyższy czas żeby rzucić palenie.Paliłam 50 lat, aq teraz nie
palę już 4 lata i mam największą przyjemność gdy widzę, że ktoś pali
przed sklepem, na ławeczce na skwerku bo musi. A ja nie muszę!!!
Byłam 1 raz na seansie komputerowym pt. "Rzuć palenie w 15 minut".
To działa!!!!! Przez 4 lata nie poczułam chęci, by zapalić. Seans
likwiduje głód nikotynowy.Teraz za tą kasę z papierosów kupuję
perfumy, ciuchy ......itp.Zachęcam do spróbowania.Pozdrawiam.



Temat: Rzucam palenie - pomóżcie!!
nie wiem jak pomóc ale zachecam do niepalenia bo sama mam ten problem od 8 lat z
głowy i jest to moję NAJWIEKSZE zycioweosiagniecie :-))
u mnie przemówiły do mojego rozsądku wzgledy zdrowotne -zaczełam brać hormony a
ponieważ nie mam już 20 lat musiałam zrezygnować z papierosów ,piguł już nie
biorę bo watroba odmówiła posłuszenstwa,ale niepalenie pozostało i chucham na
ten "skarb"
głód nikotynowy jest w twoim mózgu jesli potrafisz sobie coś wmówić to zadziałaj
na swoją psychikę -jak ?
to już sprawa indywidualna bo na każdego coś innego działa -
wytrwałośći :))
i powiem jeszcze jedno znam parę osób które rzuciły papierosy z dnia na dzień
ale niestety było za późno ,to chorzy którzy dowiedzieli sie ze nieuleczalnie
chorują -min moja tesciowa ale niestety rzucanie palenia wtedy tylko zwalnia
proces chorobowy ,nie eliminuje go ,
statystyki niestety co do zachorowań zwiazanych z paleniem papierosów są
nieubłagalne ,TO NIESTETY PRAWDA ŻE PALENIE POWODUJE RAKA (przypomnę o tym jak
wiele aktorek ostarnio zachorowało na raka piersi -wszystkie paliły -niezyjąca
Daria Trafankowska a takze p. G. Kownacka, M.Pieńkowska i jeszcze pewnie pare
innych by sie znalazło .
ostatni musiałam zrezygnowac z innej używki -kawy ,a piłam codziennie po kilka
filizanek z ekspresu ,nie wyobrazałam sobie ze mozna nie wypić kawy i
też musiałam zrezygnować z niej z dnia na dzień ale tak się wystraszyła widzac
do czego się doprowadziłam -anemia ,choć może nie przez kawę ale jednak przy
anemii niewskazana.



Temat: dieta
Witam i o zdrowie pytam??.Dziś 3dzień mojego nie objadania się !!!Naprawdę
Attinko mimo że to dopiero 2dni!!dziś rano jak leżałam na boku wkoncu poczułam
kość biodrową jak lekko odstaje!!!a przecież to dopiero 2dni.Dziś także
śniadanko bez chlebka sam twarożek(chudy)połowa,plus pomidorek i dwa plasterki
chudej szyneczki ,oczywiście zjadłam dopiero po tej kawie paskudnej naczczo
(piję od 2dni).Staram się jeść wszystko w bardzo małych ilościach i wmawiam
sobie jaka to jestem obżarta ,wydaje mi się że to psychika w odchudzaniu
najważniejsza trzeba sobie wmawiać!!!!Kiedyś byłam do tego bardzo zdolna a
zresztą paliłam i to dużo więc jak byłam głodna to za papieroska.Teraz już wiem
że palić nie będę ,a głód nikotynowy już minął i dlatego śmiało mogę powiedzieć
że zostałam uwolniona od tego ochydztwa(szkoda ,że wcześniej nie byłam taka
stanowcza).Więc teraz biorę się za moją figurę(NIEGDYŚ zgrabną).Mam nadzieję że
mi się uda i przestanę ważyć jak nosorożec.A T kochana czym Ty się
martwisz ,przy Twoim wzroście wystarczy zrzucić z 5kg i wyglądasz
pięknie.Pozdrawiam Sarema.



Temat: o kobiecie rzecz będzie ...
o kobiecie rzecz będzie ...
siedziałem spokojnie popijając kawę, nie wadząc nikomu, nikogo nie zaczepiając ani nie prowokując - ot tak zwyczajnie jak zawsze
młoda kobieta zjawiła się znikąd (młode kobiety tak mają)
z uśmiechem zalotnego strusia zagadnęła:
- masz dla mnie papierosa ?
- dlaczego miałbym mieć dla ciebie papierosa ? odparłem lekko skonsternowany
- bo mnie lubisz i ci się podobam powiedziała nieskrępowanie
spogladając wokoło, czy przypadkiem mój pierworodny numeru staremu nie wycina, odparłem zgodnie z prawdą, że:
ani nie mam specjalnie dla niej papierosa ani mi się nie podoba ani tymbardizej jej nie lubie, gdyż jest mi obojetna do momentu kiedy nie zacznie popijać mojej kawy
- kawa ci skiśnie odparła i odrzucając blond włosy odeszła krokiem defiladowym

jeszcze chwile poczytałem prase popijając lekko kwaśnawą już kawe i popadłem w zadume
czy to juz jest ten wiek, kiedy wygląda sie na "ciepłego dziadka" ?
a może głód nikotynowy ją przycisnął ? (wiem, wiem troche siebie pocieszam)
swoją drogą
to chyba jednak starość - skoro coraz częściej zaczynam powtarzać: "za naszych czasów ..."




Temat: Tabaka, biała tabaka - sklepy w Rzeszowie?
Faza z tabaki?
Oj, dzieci, dzieci ;-)

Biała tabaka (beztytoniowa) tylko chwilowo poprawia ukrwienie i
dotlenienie poprzez wymuszenie wentylacji ziązane z kichaniem.

Tabaka tradycyjna (z tytoniem) zaspokaja dodatkowo głód nikotynowy,
a nie jest szkodliwa jak papierosy, bo nie zawiera substancji
smolistych, a przede wszystkim nie śmierdzi się dymem papierosowym.




Temat: Legalizacja Marihuany.... TAK! / NIE! ?
Ja jestem za legalizacją,znam ludzi którym marichuana pomogła ja sama jestem
żywym przykładem.Kiedy rzucałam palenie papierosów to przez pierwszy tydzień
marichuana zastępowała mi głód nikotynowy.Nie wierze w uzależnienie bo mozna
palić przez miesiąc non stop a potem przez rok nie zapalić.Tak samo nie wierze
w bajki typu,że marichuana jest wstępem do twardych narkotyków to jakieś
bajki.Pozdrawiam wszystkich



Temat: Marianno! Jak rzucic palenie?
lady_hawk napisała:

> Bo ja to sie mecze strasznie wsrod niepalacych, nawet sie ciesze, ale potem
> kiedy wracam do domu nadrabiam. I mam wrazenie, ze z nawiazka.

Lady_Hawk

wróciłaś do "staarego" nicka? już na stałe?
aa co do rzucenia palenia. mam podobnie jak ty. ale gdzieś tam w środku mnie
czuję, że abym tak "na zawsze" rzuciła paalenie, to musiałabym mnieć bardzo
silną motywację. motywacja zdrowia czy urody, aa nawet finansowa nie jest dlaa
mnie motywacją silniejsza niż pojawiajacy sie głód nikotynowy już po...godzinie
niepalenia




Temat: palacze samochodowi
palacze samochodowi
gdy jadę samochodem mój głód nikotynowy wywoływany jest jakimś dziwnym
zakrzywieniem czasoprzestrzeni. mijające kilometry podają fałszywą informację
co do potrzeby wypalenia papierosa. im szybciej jadę, tym czas pomiędzy
jednym i drugim papierosem jest krótszy. na trasie z katowic do warszawy
potrafię wypalic z pół paczki papierosów.



Temat: Sierpień 2004 nowy wątek.
massmix
ty palisz??
o jak ci zazdroszczę, aż mi się zachciało papierosa
ja rzuciłam przed zajściem w ciążę(o której nie wiedziałam), ale głód
nikotynowy siedzi we mnie do dziś
mąż chyba by mi łapciątka powyrywał, jakby mnie z papierosem spotkał(to dzięki
niemy nie palę)




Temat: A ja od dzisiaj rzucam palenie!
No mnie właśnie mąż męczył o te palenie.. Tylko, że on też podpalał i chciał
wspólnie rzucić. Raz już udało nam się prawie, ale po trzech miesiącach znowu
wróciliśmy do nałogu. Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej.
A powiedz mi, jak znosiłaś ten głód nikotynowy? I co robiłaś, jak bardzo Ci się
chciało palić? Ile już nie palisz?
Pozdrawiam



Temat: Więc nie palę już... kurczę nie wiem, nie liczę
Więc nie palę już... kurczę nie wiem, nie liczę
Ale po urodzinach przestałam mocno jarać i od urodzin mam ciągle ta samą
paczkę. Dwa razy dałam się u koleżanki do piwa namówić, ale łeb mnie potem
bolał. hmmm... nie wiem ile, ale chce mi się jarac jak cholera. Musze
wytrzymać jeszcze ze dwa dni, bo w pracy nie będę miała czasu - to może
zapomnę.
Wody mineralnej nie lubię pić. Głód nikotynowy zabijam marchewkami. Zamiast
jednej dziennie, jem jeden kilogram marchewek dziennie. Wczoraj się mama
wkurzyła bo zjadłam wszystkie marchewy, które były w domu, a ona chciała
sobie zupkę zrobić. :)




Temat: Rzucić palenie-rezonans?
Skorzystałam z biorezonansu i nie palę już ponad dwa lata. Biorezonans działa w
ten sposób, że pomaga oczyścić organizm z toksyn. Dzięki temu do minimum
ograniczasz nieprzyjemne efekty związane z odtruwaniem organizmu (pocenie,
kaszel, osłabienie organizmu, ślinotok wywoływany przez głód nikotynowy).
Pozostają jednak nawyki, czyli np. papieros przy kawie. Z tym samemu trzeba
sobie poradzić. Ale odtrucie to już połowa sukcesu. W każdym razie radzę
spróbować.
Powodzenia i pzdr.:)



Temat: Palenie a karmienie..
ja paliłam 11 lat zanim zaszłam w ciążę i do tej pory (mały ma ponad 4 miesiące)
nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogłabym zapalić, chociaż czasami głód
nikotynowy mnie dopada... Wstrętny nałóg :-( Ale nie wybaczyłabym sobie, gdyby
coś stało się mojemu dziecku przez "słabość" mamusi...



Temat: Rzucanie palenia
Wszystkich tych, którzy mają problemy z rzuceniem palenia - wyborem metody -
lub nie wiedzą, co robić, gdy chwyci ich głód nikotynowy zapraszam do
Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym 0801108108. Koszt całej rozmowy z telefonu
stacjonarnego obojętnie z jakiego miejsca w Polsce kosztuje 0,35 groszy.



Temat: Rzucam palenie, prosze o slowa wsparcia : )
Pisałem tu kilka razy jak rzucić od razu i bezbole
śnie!

Głod nikotynowy znika natycmiast.
Bez hipnozy, elektrod, zucia trujących i uzalezniających świństw
picia płynów, głebokich oddechów, merwoych tików, omdleń, napadów
nieposkromionego libido itp.

Problem Cię po prostu już nie dotyczy!
Po seansie 10 minutowym mogłem już bezkarnie przebywać w palarni, uchlac się
do nieprzytomności, nie unikać palarskich pozycji...
Seans oczywiscie nie wygląda tak:

" Co Pan lubi?
- Jarać?
Jakie jest Panskie hobby?
- Jaranie!
Ale co Panu naprawdę sprawia przyjemność?
- Zajarać!
Nie lubi Pan sexu?
- Lubię ale wole zarajać!
A jaką pozycja Panu sprawia największą rozkosz?
- od tyłu.
Tak? Ale dlaczego?
- bo mogę jarać!



Temat: Kobietom jest trudniej?
Val)
Nie przytyłam, nie mam zamiaru, nawet schudłam w tym tygodniu 1 kg))
Problemy z nadwagą to miałam jak piłam alkohol,oczywiście.
A jak nie palę to jestem mniej zmęczona, mam więcej energii,
ruszam się też więcej,uśmiecham się do siebie przed lustrem i mówię " o jak
poprawiła mi się cera",albo " fajnie wyglądam-tak trzymaj belka."))
Nie myślę o jedzeniu jakoś szczególnie,może stąd,że piję ziółka na uspokojenie,
nie wiem..jakoś tak samo wychodzi )))
Ale w nocy śniło mi się,że palę-znaczy nadciąga głód nikotynowy.Mechanizmy
nałogów są podobne,stąd też-wykorzystuję wiedzę z terapii i przekładam to do
papierochów.Chcę,żeby mi się udało i życzę innym.))))
belka/mądrelka ;-)



Temat: Ja tez nie pale.
Nie palilam miesiac,ale w tym czasie bralam tabex.tez bylam dumna i szczesliwa
ze nie pale,palacze na ulicy smieszyli mnie.niestety,sytuacja stresowa
spowodowala powrot do papierosow.i co najgorsze,wcale sie nie przejmowalam tym
ze zapalam kolejnego papierosa,ale w podswiadomosci bylam zla na siebie.teraz
pale nadal,ponoc nalogi ma sie zapisane w genach.odczekam 4,5miesiecy i znowu
zaczynam brac tabex.moze mi sie tym razem uda.kiedys mialam niqitin,dziala
dopoki byl przyklejony na rekach.potem glod nikotynowy daje znac o sobie,gdyz w
plastrach jest on wlasnie.dla mnie to strata forsy,gumy tez.wierze jedynie w
silna wole i tabex.on naprawde juz w 1szym dniu lykania go zniechecil mnie do
palenia.
Ale ciesz sie z kazdego dnia niepalenia.pozdr



Temat: palenie, a ciąża
Ktoś napisał, że "dziecko urodzi się nerwowe - bzdura". Nie miał racji. Matka
rzucająca palenie, jeśli sie denerwuje, przenosi emocje na dziecko. I to jest
prawdą. Prawdż też jest, że jeśli paliła, będąc już w ciąży, nie powinna rzucać
palenia z dnia na dzień (bo nie dość, że ona, to też płód będzie odczuwał głód
nikotynowy). Ale największą prawdą jest to, że jeśli świadomie decydujemy się na
dziecko, to o rzuceniu palenia trzeba pomyśleć wcześniej. Wskazane jest
przynajmniej na pół roku przed zajściem w ciąże rzucić nałóg. NIestety często
jest jednak tak, że ciąża nie jest do końca świadoma, planowana. Wtedy
oczywiście też trzeba jak najszybciej skończyć z nałogiem (czasem jest tak jak
pisała wczesniej jakaś Pani, że organizm sam odrzuca papierosy- wtedy jest
łatwiej). Ale jeśli sprawia to problem, nie należy tego robić z dnia na dzień.
Trzeba ograniczać ilości, aż do zaprzestania. Ja właśnie jestem na etapie
planowania, a co za tym idzie staram się rzucić palenie, żeby pomyśleć o zdrowej
ciąży.



Temat: 10 dni nie palę,mam okropną myśl-idę do sklepu po
z Twojej wypowiedzi wynika że rzucasz palenie bez żadnych wspomagaczy; ja kiedyś
próbowałem tak, ale wytrzymałem tylko 4 dni;
poczytaj wypowiedzi innych tu osób - ci co skutecznie rzucili - zrobili to z
tabexem, ja zreszta też - dziś mija 41 dzień niepalenia, czasem jeszcze chce mi
sie zapalić ale to nie jest głód nikotynowy!
proponuję zatem udać się do lekarza po receptę i kupić tabex, kosztuje ok 30 zł,
bierzesz tabletki przez miesiac i nie myslisz o paleniu
powodzenia w rzucaniu



Temat: rzucenie palenia
ja tez rzucilam papierosy bez wspomagania sie farmakologia czy plastrami, gumami
itp. Mam znajomego, ktory palil 15 lat, rzucil przy pomocy plastrow. Przyklejal
je prawie przez 3 miesiace, tylko zmniejszal dawki - zgodnie z zaleceniami
producenta na opakowaniu. W pewnym momencie musial je odstawic - i wtedy znow
poczul glod nikotynowy jak w pierwszych tygodnach! To koszmar - nie palic przez
3 miesiace, odstawic plastry i znow przyzyc to szalenstwo. Slyszalam tez, ze
osoby wspomagajace sie zuciem gumy antynikotynowej - uzalezniaja sie od gumy i
potem osesyjnie ja zuja... Slyszalam to od Pani w aptece, ktora odradzila mi ten
sposob. Wyszlam wtedy z tej apteki jedynie z melisa (to byly pierwsze dni po
rzucieniu) Mi minely 40 dni bez papierosa. Jest calkiem niezle. Momentami nie
pamietam nawet, ze kiedykolwiek palilam. Czasem jeszcze slabo mnie ciagnie.
Gorzej z psycha i kilogramami... Jestem wredna i zla jak osa!



Temat: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać
PÓŁ ROKU :-))
Ależ się cieszę!!!
Dokładnie dziś rano o 8-mej minęło sześć miesięcy od dnia kiedy zapaliłam
ostatniego jak dotąd papierosa:-)
I mam się nadal całkiem dobrze - tamte paczki nadal leżą jak leżały, czasem
wytrę je z kurzu... Jakoś nie ma chętnych a i mnie zupełnie nadal nie ciągnie.
Ostatnio usłyszałam, że podobno ten tzw. "głód nikotynowy" jeszcze przede mną -
oj, zmartwiło mnie to nieco, ale ...
Gratuluję sobie (i każdemu!!!) każdego dnia bez papierosa:-)



Temat: prosze o wsparcie psychiczne -rzucilam palenie
trzymam kciukasy
Z tego co piszesz to widze że zdajesz sobie sprawe że palenie siedzi głównie w
głowie. Pocieszę cie ze po ok. 4 dniach zmniejsza się a włąściwie zanika głód
nikotynowy i już jest dużo lepiej. A tak poza ty to proponowałąbym ci
ksiażkę "prosta metoda jak skutecznie rzucic palenie". Mi poleciła ją
dziewczyna (chyba monia) na moim watku.Zamówiłam ją mimo ze juz jakiś czas nie
paliłam i bardzo pomogła mi przetrwać te chwiele gdy oddzywa taka głupia
okropna chęć na papierosa. po przeczytaniu tej książki wiele zrozumiałam i
jestem pewna że duzo mi pomogła. W moim watku cos niecoś jest o niej napisane
przez dziewczyne która mi ja poleciła. Koszt ok 30 zł
www.prostametoda.pl/



Temat: Co, kto??????????
Nie paliłam kiedyś 8-mieś, też przybierałam na wadze
ale teraz mam nadzieję nie przybierac , bo nie czuję na razie
łaknienia wzmożonego i nie mam potrzeby głodu nikotynowego "mulić"
te tabletki po prostu likwidują głód nikotynowy, już to zauważam




Temat: Jak dlugo trwa glod nikotynowy?
Jak dlugo trwa glod nikotynowy?
wiecznosc.

z natury mam braki neuroprzekaznikow ktore stymuluje fajek. wiec czeka mnie
wieczna depresja do tego.

co za pech :(((((((((((((((



Temat: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa?
JA NIE PALĘ 13 DNI, UŻYWAŁAM TABLETKI TABEX. TERAZ JUŻ NIE MUSZĘ ALE
DALEJ ODCZUWAM GŁÓD NIKOTYNOWY. JESTEM NERWOWA, A GDY SIĘ TAK MOCNO
NAKRĘCĘ TO AŻ MNIE SKRĘCA ŻEBY SOBIE ZAPALIĆ. ALE DAJĘ RADĘ , TE
CHOLERNE FAJKI NIE POKONAJĄ MNIE.



Temat: czy istnieje zdrada internetowa? znów nasza klasa
Zaspokoić potrzebę zdrady mozna i bez netu, głód nikotynowy bez
nikotyny zaspokoić dość trudno.



Temat: Schudłem 25 kilo ale 10 nadrobiłem :(
No, widzisz Kris :))) Bardzo sie ciesze, ze moglam pomoc. Tez przyznaje, ze
glod jedzeniowy jest silniejszy niz glod nikotynowy. Pomysl: moge miec
papierosy i nie palic caly dzien (a nawet tydzien) nie moge miec w domu
czekoladek i smakolykow i powstrzymac sie.




Temat: Long live the Republic of Ireland!
Kaktus moze byc gdzie chcesz.
Ja po prostu nie wierze w jakies terapie.
Najwazniejsza jest silna wola. Mozna wspomoc sie jakim Nicorette patch czy guma
zeby glod nikotynowy nie zabil ale te wszystkie akupunktury i inne pierdoly to
tylko nabieranie ludzi.



Temat: Jak miło, czyściutkie, wyprane
a o sochozi?
Chora jestem strasznie.
Wstałam tylko na papieroska.

Nic tak nie stawia na nogi jak głód nikotynowy.

Dziś mam dyspensę od myślenia.

Zero żartów,zero myślenia,zero zrozumienia,zero tolerancji.




Temat: Kawka pomaga
Kawka pomaga
Nie pamiętam, czy ktoś wcześniej wspominał, że mocna kawa wydatnie łagodzi
napadowy głód nikotynowy. Spróbujcie.



Temat: Uważajcie dzieci, bo bałwanek leci!
Teraz jest ok, choc przez pierwszych kilka h bolała mnie głowa i ogólnie nie za dobrze się czułam. Zobaczę, co będzie przy drugim plastrze. Jeśli podobnie, to plasterki idą w pizdu, a ja pokonam ten cholerny głód nikotynowy wszystkim, co mam pod ręką!




Temat: Paliłeś? Rzuciłeś? Jak to zrobiłeś?
Rzuciłem po przeszło 20 latach przy pomocy pewnego leku (do wygooglania, to
jedyny oficjalny specyfik). Oczywiście trzeba chcieć rzucić, on tylko znosi głód
nikotynowy, na głowę nie pomaga.



Temat: Witam z rana :))))))))))
Atuś dasz radę! tylko nie myśl, że to bedzie dla Ciebie męczarnia, bo nie wiesz jak będzie
pamiętaj pij dużo wody, bardzo użo aże żeby Ci bulgotało, podobno oszukuje sie głód nikotynowy



Temat: uprzejmie donoszę, że wstałam:)))
To przez głód nikotynowy - zjedz cos z czekoladą



Temat: czy od palenia papierosów można schudnąć?
nie bez powodu to sie nazywa glod nikotynowy:)



Temat: po 12 latach rzuciłam palenie...!!!
gratulacje!!!!
trzymaj tak dalej, ja niestety nie mogę sie jakos zebrac
napisz, jak sie czujesz, czy głód nikotynowy jest straszny itd.
może kilka wskazówek i dobrych rad
pozdrawiam



Temat: tabex-ważne
po prostu odstaw tabex.On tak naprawdę działa przez kilka pierwszych dni gdy głód nikotynowy jest największy.Powodzonka.



Temat: biorezonans lub cokolwiek :(
Ja rzuciłem po 23 latach dzięki Tabexowi. Srodek dostępny w aptece bez recepty,
kosztuje 12 zł. W moim wypadku ogromnie zmniejszył głód nikotynowy - i nie palę
półtora roku. Biorezonansu tez próbowałem - starczyło na parę tygodni, niestety.
Życzę powodzenia.



Temat: Rzucic palenie, ale jak?
Rzucić, to nie jest problem! Problemem jest nie zacząć! Głód nikotynowy
trwa bardzo krótko, cztery, pięć dni. Tyle można wytrzymać! Później
silna motywacja i chęć! ...w moim przypadku trwa to już, a właściwie
dopiero dwa lata....



Temat: Dżizas , ale się nie wyspałem.
Mój też stoi pod chmurką , ale ma nowy akumulator w związku z tym nie ma prawa
nie palić.

Wpieprzam orzeszki aby zabić głód nikotynowy. :)))



Temat: pale w ciazyi i boje sie o zdrowie synka
myślę, że wcale nie musi podawać maluszkowi fajki- zobaczy jak dziecko się drze
jak przechodzi głód nikotynowy dzięki mamusi. To dopiero rozkosz...



Temat: rzucanie palenia - potrzebuje motywacji
ja po biorezonansie miałam taki głód nikotynowy jak nigdy dotąd
poprzestawiało mi się w drugą stronę

oczywiście było to dawno temu...



Temat: Rzucam paleie
Jednym pomaga sama świadomość,ze papieros jest na wyciągnięcie ręki.Jest to głód
nikotynowy.Zależy ile paliłeś.Moim zdaniem lepiej stopniowo ograniczać niż od
razu rzucać.



Temat: jak z paleniem bylo
w dniu kiedy dowiedziałam sie ze jestem w ciąży odłożyłam paczkę miętowych
pallmali do szuflady (jestem teraz w 4 miesiącu). Ojciec dziecka śmieje sie ze
głód nikotynowy zostawiłam w ubikacji w czasie porannych mdłości.



Temat: kto razem ze mną rzuca palenie???
Ja mam nadzieje ze przestane jak bede w szpitalu bo 16 ide na operacje a tam to
nie podadza fajki do łozka i jest jakies swiatelko ze napewno przez ten okres
nie zapale ale potem to nie wiem jak bedzie Najgorszy ten glod nikotynowy



Temat: papierosy
>jak kobieta paliła przed ciążą i nagle
odstawia to tez nie za dobrze....

no właśnie, jaki miałoby to sens? Głód nikotynowy? To raczej matka odczuwa na
początku, bo rozwijający sie płód chyba nie.



Temat: mamo_kotula jak tam rzucanie fajek?
MZ śpi pewnie jeszcze
żeby przespać głód nikotynowy




Temat: Jak rzucić palenie kiedy wcale tego nie chcesz...
Jak rzucić palenie kiedy wcale tego nie chcesz...
a wiem,że powinnam ze względu na zdrowie...??? Czy nicorette pomaga na ten
okropny głód nikotynowy?



Temat: pierwsza wizyta u gina
Myslec, ze gin jest sensowna.

Gwaltowne rzucenie palenia spowoduje glod nikotynowy i inne zachowanie sie
organizmu niz normalnie... A to moze byc przyczyna poronienia.

Masz dobra gin. Sluchaj jej i wszystko bedzie OK.

Kania




Temat: Nie pale
Dasz rade:-)
Norka :-)
Witaj ..jak tam idzie?
Sa jakies radosci?
Glod nikotynowy trwa krotko i zawsze mija...
Trzymam z toba..nie daj sie...
nie zamlamuj:-)




Temat: czy 14-latkowi można podać Tabex?
Można tylko po co?
Tabex jest mniej trujący od papierochów ale podawanie go nie gwarantuje automatycznie zaniechania palenia.Podawanie tabletek ma sens tylko wtedy gdy palacz sam z siebie chce rozstać się z nałogiem i opanować głód nikotynowy.



Temat: ..Tabletki+tabex = interakcja??
heh chyba nikt.. nie stosował..
ale na nicorette też moze być..

a moze macie jakieś..sprawdzone sposoby.. na głód nikotynowy??
Pozdrowionka



Temat: rzuciłem palenie !
naprawde ogranicza glod nikotynowy. nie masz co czekac, lec do apteki po tabex i ulzyj sobie :)




Temat: Swiatlo
Moze przesadzam.
Wez poprawke na glod nikotynowy :-)))

Jednak zacytowalas "miedzy oczy", stad tez zaczelam myslec "czy to o mnie?"




Temat: Potrzebuję wsparcia
Trzymaj sie kochana dzielnie! Do 4 dnia jest ciężko potem już dużo
mniej "boli". Fizyczny głód nikotynowy zanika potem to tylko trzeba go wywalić
z głowy czyli walczyć z psychicznym uzależnieniem a to sie tak łałtwo nie
poddaje. Ale pomożemy ci i z nim.



Temat: Pacjent uratował pielęgniarkę w szpitalu na Zaspie
Jasne jak słońce człowieku(?). Skąd się tacy jak ty biorą ? Głód
nikotynowy..... ha ha ha . Dawno sie tak nie ubawiłem. :-)



Temat: Chamstwo palaczy
> Na dzieci nie mogą tej kasy wydać?

No ale przecierz to bedzie apokalipsa dla palacza , ten głód nikotynowy - wolą
papierosa od swych dzieci , a pozatym palacz bierny w tym chociazby dziecko
cierpi na tym najbardziej- zdrowiem ://



Temat: krzezwe juz jestesta ?
widze, ze ktus szarpaczki tu szuka. ciezkie zycie bedzie z toba az cie glod
nikotynowy nie popusci. mozesz sie na mnie wyzyc. pomoge ci, ptaszku ogoniasty.



Temat: Dadzą popalić palaczom
Kule Ziemska by zamienili w perzyne
i nastala by anarchia, tak gdzies wyczytalem na temat co by bylo jakby
papierosy w ciaga 24 godzin zniknely z uzytku. Wyobrazacie sobie glod
nikotynowy i zachowanie palaczy odcietych od blogiej trucizny w zylach?



Temat: Mowa trawa
Aniu droga, Don nie potrzebuje mnie ani nikogo do stawania w obronie :-))))

Myslalam, ze zapytania byly o aktualne miejsce (mam glod nikotynowy polaczony z
pomrocznoscia jasna, i prosze o wybaczenie :-)

Oregon zakonotowalam :-)




Temat: Olsztynianie to nałogowcy - piją i palą na potęgę
Olsztynianie to nałogowcy - piją i palą na potęgę
Polecam metodę odwykową od nikotyny.
Wszystko w Twojej głowie
1/Najpierw musisz sobie wyznaczyć cel w życiu jakimjest rzucenie nałogu
nikotynowego, bo bez tego nic nie osiągniesz. To jest tak jak z przygotowaniem
obiadu , zrobieniem ciasta ,czy innymi celami jakie sobie w życiu stawiałaś-eś,
choćby wychowanie dzieci.
2/Oblicz jutro przez cały dzień ile spalisz papierosów, najlepiej jest zacząć
nową paczkę.W przypadku gdy ilość przekracza 10 sztuk staraj się
co dzień palić o jednego mniej
3/Po osiągnięciu 10 sztuk , zacznij zmniejszać o jednego mniej co dwa dni a po
dojściu do 5 sztuk staraj się w miarę możliwości zmniejszać przynajmniej co 3
dni jednego mniej.
4/Najważniejsze w tym wszystkim jest to by palić w czasie wolnym od
jakichkolwiek czynności, a to z prostej przyczyny że go spalisz a nie
zniszczysz, przy okazji trując się .
5/W czasie odzwyczajania się od nałogu dobrze jest w wolnym czasie ,a
szczególnie wieczorem w czasie oglądania telewizji jeść -gryźć
marchewkę . Gdyby to było lato dobre by były do żucia kłącza tataraku,gdyż ma
właściwości neutralizujące głód nikotynowy. W czasie dnia możesz sobie podjadać
orzeszki ,pestki słonecznika czy landrynki o
ile lubisz- w chwilach głodu nikotynowego.Dobrze jest robić spacery w parku lub
lesie głęboko oddychając- następuje oczyszczanie płuc.
Podstawą zaś jest po rzuceniu nałogu by NIGDY nie brać już więcej papierosów do
ust Właśnie przez takie drobne zapalenie papierosa wracałem do nałogu
.Pozostaje mi tylko życzyć Tobie powodzenia i
konsekwencji w rzuceniu tego jakże uciążliwego nałogu .



Temat: Rzuć palenie, to lepsze niż leczenie
Rzuć palenie, to lepsze niż leczenie
Sam opracowałem metodę porzucenia palenia i ją zrealizowałem ze skutkiem
pozytywnym. Teraz rozpowszechniam w internecie , a wiele osób dzięki niej nie
pali.
Wszystko w Twojej głowie
1/Najpierw musisz sobie wyznaczyć cel w życiu jakim jest rzucenie nałogu
nikotynowego, bo bez tego nic nie osiągniesz. To jest tak jak z
przygotowaniem obiadu , zrobieniem ciasta ,czy innymi celami jakie sobie
w życiu stawiałaś, choćby wychowanie dzieci.
2/Oblicz jutro przez cały dzień ile spalisz papierosów, najlepiej jest
zacząć nową paczkę.W przypadku gdy ilość przekracza 10 sztuk staraj się
co dzień palić o jednego mniej
3/Po osiągnięciu 10 sztuk , zacznij zmniejszać o jednego mniej co dwa
dni a po dojściu do 5 sztuk staraj się w miarę możliwości zmniejszać
przynajmniej co 3 dni jednego mniej.
4/Najważniejsze w tym wszystkim jest to by palić w czasie wolnym od
jakichkolwiek czynności, a to z prostej przyczyny że go spalisz a nie
zniszczysz, przy okazji trując się .
5/W czasie odzwyczajania się od nałogu dobrze jest w wolnym czasie ,a
szczególnie wieczorem w czasie oglądania telewizji jeść -gryźć
marchewkę . Gdyby to było lato dobre by były do żucia kłącza
tataraku,gdyż ma właściwości neutralizujące głód nikotynowy. W czasie
dnia możesz sobie podjadać orzeszki ,pestki słonecznika czy landrynki o
ile lubisz- w chwilach głodu nikotynowego.Dobrze jest robić spacery w
parku lub lesie głęboko oddychając- następuje oczyszczanie płuc.
Podstawą zaś jest po rzuceniu nałogu by NIGDY nie brać już więcej
papierosów do ust Właśnie przez takie drobne zapalenie papierosa
wracałem do nałogu .Pozostaje mi tylko życzyć Tobie powodzenia i
konsekwencji w rzuceniu tego jakże uciążliwego nałogu .




Temat: Paliłeś? Rzuciłeś? Jak to zrobiłeś?
Tą metodę propagowałem wśród kobiet, ale równie dobrze mogą to zrobić mężczyźni.
Życzę powodzenia w wyzwoleniu się z nałogu.
Wszystko w Twojej głowie
1/Najpierw musisz sobie wyznaczyć cel w życiu jakim jest rzucenie nałogu
nikotynowego, bo bez tego nic nie osiągniesz. To jest tak jak z przygotowaniem
obiadu , zrobieniem ciasta ,czy innymi celami jakie sobie w życiu stawiałaś,
choćby wychowanie dzieci.
2/Oblicz jutro przez cały dzień ile spalisz papierosów, najlepiej jest zacząć
nową paczkę.W przypadku gdy ilość przekracza 10 sztuk staraj się co dzień palić
o jednego mniej
3/Po osiągnięciu 10 sztuk , zacznij zmniejszać o jednego mniej co dwa
dni, a po dojściu do 5 sztuk staraj się w miarę możliwości zmniejszać
przynajmniej co 3 dni jednego mniej.
4/Najważniejsze w tym wszystkim jest to by palić w czasie wolnym od
jakichkolwiek czynności, a to z prostej przyczyny że go spalisz a nie
zniszczysz, przy okazji trując się .
5/W czasie odzwyczajania się od nałogu dobrze jest w wolnym czasie ,a
szczególnie wieczorem w czasie oglądania telewizji jeść -gryźć
marchewkę . Gdyby to było lato dobre by były do żucia kłącza
tataraku,gdyż ma właściwości neutralizujące głód nikotynowy. W czasie dnia
możesz sobie podjadać orzeszki ,pestki słonecznika czy landrynki o ile lubisz-
w chwilach głodu nikotynowego.Dobrze jest robić spacery w parku lub lesie
głęboko oddychając- następuje oczyszczanie płuc.
Podstawą zaś jest po rzuceniu nałogu by NIGDY nie brać już więcej
papierosów do ust Właśnie przez takie drobne zapalenie papierosa
wracałem do nałogu .Pozostaje mi tylko życzyć Tobie powodzenia i
konsekwencji w rzuceniu tego jakże uciążliwego nałogu .




Temat: Jak długo może mnie męczć głód nikotynowy???
Głód nikotynowy jest straszny.Ale gdy łykałem tabletki TABEX szło wytrzymać bez
papierosów.Dziś po 18 miesiącach niepalenia dalej podoba mi się dym z
papierosa,dalej mi pachnie a nie śmierdzi,dalej czasami ide za palaczemn aby
powąchać ten wspaniały ale jakze znienawidzony przezemnie po prawie 30 latach
palenia zapach.A le jest jeszcze coś co dodaje mi siły w wytrwaniu bez
palenia.To coś to te 18 miesięcy bez papierosa i oby tak dalej.Pamiętam jak
papierosy były na kartki i musiało się je zdobyć aby starczyło,aby zaspokoić
głód niedało się rzucić,nie można było wytrzymać bez papierosa nawet godziny.A
dziś kiedy są wszędzie i stać mnie na palenie tyle ile chce ja nie pale i
jestem z tego dumny i bardzo się z tego ciesze.Czasami nie wierze w to ,że nie
pale ale to fakt.Nie wieżą ci co mnie znali i wiedzieli,że ja musze zapalić ,że
dla papierosa byłem gotowy zrobić wszystko.A dziś po prostu nie pale i już.A
czy będe palił? Chyba tak bo mi się to dalej podoba.ale chciałbym powiedzieć
tak jak niktórzy na tym forum NIE PALE JUŻ 20 LAT.Oj aby dało się tyle jeszcze
przeżyć.Dlatego wszystkim co chcą nie palić polecam dziwne i bardzo ciekawe
tabletki o nazwie TABEX za które zapłaciłem tylko 18 zł i które o pozwoliły
mi wytrwać bez papierosów AZ 18 miesięcy.I powiem wam jeszcze,że niedokąńczona
paczka caro z 13 sztukami leży od chwili rzucenia na biurku i kusi.Ale czy kusi
to niewiem.Wiem za to napewno,ze jak zapale jednego to w ciągu tygodnia wróce
do 2 paczek dziennie,po 25 szt czyli 10 zł nie moje tylko pana Belki a po co mu
to dawać jak za dyche można sobie kupić wiele ciekawszych i potrzebniejszych
rzeczy.czytałem kiedyś wywiad z ministrem Janikiem który powiedział,ze"niema
wspanialszej chwili niż poranna kawa i dobry papieros" tak zgadzam się z nim w
100% ale ostatnimi mięsaiącami pije kawe BEZ PAPIEROSA i też uważam ze to
wspaniała sprawa i oby tak dalej.



Temat: Jak dlugo trwa glod nikotynowy?
Taki "fizyczny" głód nikotynowy to chyba koło 2-3 tygodni, tak jak Ci wcześnej
pisałam. Kiedy ostatnim razem rzucałam palenie, to miałam uczucie smutku i bez
sensu życia. Gdzieś tak po 2 tygodniach poszłam do psychiatry (w związku z
nerwicą), który przepisał mi Mirzaten czy Mitrastad - "należy do grupy leków
przeciwdepresyjnych stosowanych do leczenia depresji. Depresja związana jest z
niedoborem substancji (m.in. serotoniny i noradrenaliny), które przenoszą
informacje do mózgu. Tabletki Mirzaten pomagają uzupełnić te braki. Główne
objawy depresji to głęboki smutek, trudność w wykonywaniu codziennych czynności,
zaburzenia snu i uczucie niepokoju" jak mozemy wyczytac w ulotce.
Ale nie chciałam się truć dragami po niemiłych doświadczeniach z xanaxem, który
swego czasu przepisał mi lekarz pierwszego kontaktu.
Jednak nie dałam rady i po niecałych 3 tygodniach wróciłam do palenia. Czułam
się strasznie źle, czułam, że nic mnie już nie cieszy, że życie do końca będzie
już tylko szarą pustynią. Oczywiście zwalałam to na fajki, a raczej ich brak.
Niedawno (już 1,5 miesiąca temu!) rzuciała kolejny raz. Tym razem nastawiłam się
na depresję i smutek, powiedziałam sobie, że daję sobie miesiąc, potem szukam
pomocy w lekach. Brałam też tabex. Okazało się, że w moim przypadku kulminacja
smutku i załamania przychodzi po jakiś 3 tygodniach, a potem jest już tylko
lepiej. W tym momencie nie mam żadnych objawów depresji, którą, jak sądziłam,
mogę mieć jeszcze długo.
Okazało się więc, że trzeba po prostu przeczekac pierwszy miesiąc. Z tym, że
bardzo ważne jest myślenie sobie, że się da radę, że sie jest w stanie.
Myślę, że pomógł mi też Tabex. On reguluje częściowo dopaminę. Jak już czułam
sie potwornie źle to łykałam tabletkę z przekonaniem, że za jakieś pół godzinki
dół mi przejdzie. I częściowo faktycznie przechodził - nie wiem, czy to przez
efekt placebo, czy rzeczywiscie Tabex działał i raczej mnie to nie obchodzi teraz:)
Norka, przeżyj choc miesiąc i zobaczysz.
Oczywiście wszystko zależy od tego, jak bardzo chcesz niepalić.
Bo ja już chcę:))
Powodzenia, trzymam kciuki.



Temat: Pytania - wielka prosba
Ad1. Uznaje się że codzienne dostarczanie do organizmu nawet niewielkich ilości
alkoholu to już ciąg alkoholowy. Dla mnie klasycznym ciągiem jest przeciagające
się klinowanie , picie w obawie przed przykrymi skutkami trzeźwienia. MOże to
trwać 2 dni a może kilka tygodni a nawet miesięcy.
Ad2. Wydaje mi się że nie chodzi nawet o samą abstynencję tylko o określony
etap uzależnienia. Alkoholik w pewnym okresie próbuje kontrolowac swoje picie
serwujac sobie krótsze lub dłuższe okresy abstynencji. Natomiast jego organizm
(ze wzgledow biochemicznych) musi otrzymac określona dawkę alkoholu aby
normalnie funkcjonować stąd powrót do picia.
3. Głod alkoholowy czyli silna potzreba picia działa w analogiczny sposób jak
głod nikotynowy. Przy czym głod alkoholowy ma swoje fazy wzrostu i spadku. PO
przeczekaniu swoistego apogeum głód maleje.
4. Alkoholik nadłuższą metę nie jest w stanie kontrolowac picia, moze się udac
raz moze nawet kilka razy. Problem polega na tym że nie jesteśmy w stanie
przewidziec tego kiedy nam się nie uda - i wtedy następuje kompletny odjazd.
5. Zdecydowana większość korzysta z pomocy profesjonalistów (AA lub
psychoterapie odwykowe, lub jednocześnie AA i terapie). Niektórzy alkoholicy
wychodzą z nałogu o własnych siłach ale śmeim twierdzić ze to raczej wyjatki
potwierdzające regółę- ja próbowałem wiele razy bezskutecznie.
6. Odpowiedź jest zawarta w punkcie 2. Generalnie procesy biochemiczne które
zachodzą w mózgu pod wpływem alkoholu są od nas niezależnie, nie mozemy ich
kontrolować siłą woli , aby to wyjaśnić na poziomie komórek nerwowych musiałbym
napisac spory referat , a to zudziłoby większosć forumowiczów.
7. Im dłuższy staż niepicia tym mniejsza potrzeba sięgania po alkohol.Niepiję 2
lata i dobrze się czuję nie pijąc.



Temat: Zakaz palenia w miejscach publicznych
slotna napisała:

> Hm, to ciekawe, bo kiedy pytalam o rade odnosnie mojego otylego ojczyma, zrugal
> as mnie za samo podejrzenie, ze jednak nieco oszukuje z tym glodem, nie wyssane
> z palca, a poparte obserwacjami.

O ile sobie przypominam, to napisałam, że ojczym nie oszukuje, bo najprawdopodobniej jest głodny. Nie widzę związku z nałogiem palenia. Naturalnie będziesz czuła efekt odwyku, nie przeczę temu przecież. Nie piszę, że potrzeba palenia odczuwana psychicznie i fizycznie, jest zmyślona, ale ona mija, jak przy każdym narkotyku, więc proszę nie mieszaj już odżywiania z paleniem. Przy otyłości sprawa jest nie jest taka łatwa i każdy konieczny do utrzymania życia kęs może wywołać reakcję fizjologiczną, która możne zakończyć się wzmożonym łaknieniem. Z jedzenia jednak nie możesz zrezygnować, w przeciwieństwie do palenia. Głód nikotynowy możesz zaspokoić też plastrem, dla głodu żywieniowego nie ma takiego substytutu, bo od marchewki i selera nikt się nie naje. Uzależnienie psychiczne to inna rzecz, ale pewnie nie masz doświadczenia z ludźmi otyłymi (oprócz jednego znajomego), bo wiele z nich wcale się nie przeżera i przyjmuje do siebie nawet mniej kalorii niż ludzie z normalną wagą. To nie jest zawsze prosty kaloryczny problem i walki z wielkimi oczami na widok pączka. Nie zrozumiałaś mechanizmu powstawania głodu w tamtym (długim i obszernym) wątku i nie rozumiesz go teraz.

"Jasne, podkreślaj dalej podobne argumenty i powtarzaj
> je sobie trzy razy dziennie. Po co się dobrze czuć?". Ten argument byl TWOJ, je
> sli byl bezsensowny, to moge wiedziec w jakim celu go przytoczylas?
> Nie rozumiem tego zdania. "Zaaranzowalam sie ze sprzecznosciami" w sensie? (Nie
> wiem tez skad u ciebie lepsza od mojej wiedza o zrodle _mojej_ irytacji, ktore
> zreszta podalam jasno ;))

Jasne, że cię irytuję, bo piszę rzeczy, które ci się nie podobają. Dobrze wiesz, że palenie to idiotyzm i nieumjętność pozbycia się tego nałogu, może kojarzyć się ze słabością. A zaraz potem przechodzisz do ofensywy i piszesz o dmuchaniu dymkiem w oczka (w domyśle, tym przewrażliwionym króliczkom). Tak naprawdę wiesz, że zachowujesz się bez sensu, tylko według zasad dysonasu poznawczego uspokajasz się, że jesteś w porządku, a ci inni mają za wysokie wymagania. I żeby to podkreślić, ironizujesz i bijesz się teatralnie w pierś. Moim zdaniem, gdybyś spojrzała na sprawę pragmatycznie, to poczułabyś się lepiej. Nikt nie zmusza cię, byś chodziła kanałami i płaciła odszkodowania biednym niepalącym, ale przyjmij do wiadomości, że ograniczasz zupełnie zbędnym nałogiem nie tylko życie innych, ale przede wszystkim swoje.



Temat: nałóg nikotynowy a ciąża
nałóg nikotynowy a ciąża
Mam dylemat. Rozmawiałam z dwoma lekarzami i każdy mówi co innego. Chodzi
oczywiście o fajki. Od paru lat palę około 2 paczek fajek dziennie i pomimo
wileu wysiłów nie udało mi się rzucic ani ograniczyć. Ciąża (aktualnie 8
tydz.) zmotywowała mnie mocniej i udało mi się ograniczyć palenie o 75% czyli
do pół paczki dziennie.
Jeden lekarz mówi tak "natychmiast prosze przestac palic, ani jednego
papierosa więcej!" (zapytałam go, czy gdybym była alkoholiczką lub
narkomanka, powiedziałby równie beztrosko "to prosze przestać od dziś" -
ciekawa jestem czy rozumie słowo nałóg...)
Drugi lekarz powiedział tak "Jeżeli pani pali 2 paczki dziennie od paru lat i
rzuci pani palenie z dnia na dzień (jakims cudem) to moze to być zbyt duze
obciążenie dla organizmu, wprowadzi się w stan alarmowy i moze się to
skonczyć poronieniem. Rzucanie palenia przy takim nałogu z dnia na dzień - to
robota dla zdrowego i silnego człowieka a nie kobiety, która musi unikać
gwałtownych stanów emocjonalnych i fizycznych (glód nikotynowy i stres). Suma
sumarum, powiedział mi, że z dwojga złego lepiej, zebym ograniczyła tak jak
zrobiłam do pół paczki dziennie, po miesiącu, do 5 fajek dziennie i stopniowo
zmniejszała ta liczbę do zera, niż rzucała natychmiast fajki.

Ciekawa jestem, czy mialyście w ciąży podobny problem i co wam powiedział
lekarz. Których opinii lekarskich jest więcej?
Tylko błagam, nie piszcie mi, ze mam rzucić natychmiast palenie, bo gdybym
umiała, to na pewno bym to już dawno zrobiła. W ciąży spadł mi troszkę pociąg
do fajek i dlatego łatwiej znoszę to ograniczenie ale i tak chodzę jak
potłuczona, roztrzęsiona i nie mogę sie na niczym skupic, tylko myślę że chcę
mi się palić.

Nie prosze o morały, tylko o konkrety, czy macie jakieś dośwaidczenia w tym
względzie i który lekarz miał rację?????????



Temat: Ja tez nie pale.
Czasem wydaje mi się, ze z każdym dniem łatwiej, tak jak np. dzisiaj. Czasem
natomiast wprost przeciwnie. Miewam takie kryzysy, ze wątpię w to czy dam rade
(tak jak to było wczoraj). Nie mam ataków głodu. Kiedy dopadał mnie głód
nikotynowy natychmiast szłam do lodówki, ale po otwarciu stwierdzałam, że nie
jedzenia, a papierosa domaga się mój organizm. Szukałam zatem innych zajęć.
Przyznam, ze na początku były to dość dziwne decyzje, ale panicznie szukałam
czegokolwiek, żeby tylko choć na chwile nie myśleć o papierosach.
Przykłady:
1. Bezmyślne przełączanie kanałów. Zajęcie zwykle do niczego nie prowadzi i nic
nie wnosi, ale na jakiś czas pomogło.
2. Gry komputerowe. Także zajęcie na krótka metę i szybko się nudzi, jednak w
pierwszych trzech dniach skutecznie oddalało myśli od papierosa.
3. Czytanie. Zwykle sprawia przyjemność. Teraz nie mogę sie skupić nad treścią
i po kilkukrotnym przeczytaniu tego samego rozdziału dochodziłam do wniosku, ze
to tez nie ma sensu.
Nie mam wsparcia. Wszyscy w gronie najbliższych i znajomych palą, w dodatku
pala jak smoki.
W walce z nałogiem jak na razie pomaga:
- spacer;
- godzinna kąpiel;
- robienie porządku w szafach i szafkach;
- porządkowanie notatek, dokumentów;
- dzielenie się swoimi doświadczeniami z innymi towarzyszami niedoli na forach;)
- żucie wieczorem gum Nicorette (zwykle 4 wystarczają na wieczór i są naprawdę
skuteczne);
- gimnastyka wieczorna. Wszystko jedno, jakiego typu są to ćwiczenia. Naprawdę
poprawia samopoczucie i podbudowuje psychicznie.
Ponadto zapisuję się do klubu fitness, żeby dwa wieczory w tygodniu mieć
zajęte. W weekend podejmę ostateczną decyzje, jaki wykupię karnet.
Nie wiem czy mi się uda. To dopiero 23 dni.




Temat: do wszystkich palaczy
Gość portalu: forty napisał(a):

> Witajcie, jestem palaczem. Nigdy nie myślałam o rzuceniu palenia, bo
papierosy
> po prostu mi smakują. Jedyna wada tego nałogu w moim przypadku dotyczy
ilości;
> chciałabym zejść do 10 szt. dziennie.
> Oprócz tego, że lubię palić, przyczyną tkwienia w nim jest obawa, że nie będę
w
>
> stanie wytrzymać bez papierosa, że jeśli ja wytrzymam to moja córka nie
> wytrzyma ze mną. Już teraz wpadam często w złość, a co będzie później.
> Cieszę się, że inni rzucają i może zazdroszczę im po cichu. Może za kilka lat
> spróbuję to rzucić.
> Zauważyłam ciekawą rzecz - najbardziej zawzięci na palaczy są ci, którzy sami
> rzucili palenie ( czy to zazdrość?)i wcale nie mówię o sytuacji dmuchania
dymem
>
> niepalaczowi z odzysku, chodzi o sam fakt.
Hej forty, z ta zazdroscia to jest chyba tak, ze wiekszosc palaczy, swiadomie
czy podswiadomie zazdrosci niepalacym tej "wolnosci", od nalogu. Natomiast po
rzuceniu, w poczatkowym okresie "odwykowym" moze pojawic sie takie uczucie
zazdrosci wobec palacych - tego ze moga sobie zapalic, ze im do glowy nie
przyszlo rzucanie i wszelkie trudnosci z tym zwiazane, ze nie musza sie meczyc,
i ze po prostu sobie moga beztrosko robic puff puff ;) To wszystko wina tego
malego, wstretnego niko-demona ktory caly czas siedzi w naszej glowie i
chcialby odzyskac wladze nad nami ;)
Nie pale 3.5 miesiaca i w tym momencie ja po prostu wspolczuje kazdemu kto
jeszcze pali i nie moze sie zdecydowac na rzucenie. Do glowy by mi teraz nie
przyszlo zazdroscic komus ze wciaz pali - raczej uzalic sie ze wciaz ma klapki
na oczach. Bo ja tez mialam swoje wytlumaczenie - pale bo mam tyle stresow w
swoim zyciu ze nie dam rady jeszcze zmagac sie z nikotynowa abstynencja. No i
tez mi papierosy "smakowaly" - bo zaspokajalam nimi moj glod nikotynowy !!!
Mnie np. strasznie wkurzali ludzie ciosajacy mi kolki na glowie "rzuc to
swinstwo" - do rzucenia trzeba dojrzec i decyzje podjac samemu, nie dla kogos
(nic z tego nie wyjdzie), ale tak samo demoralizujace jest takie wejscie jak
Evy, i szydzenie z tych ktorzy probuja sie od tego cholerstwa uwolnic.
Wiekszosc ludzi ktorzy tutaj zagladaja/pisza, sa w poczatkowym, cholernie
trudnym i kruchym okresie odwyku, latwo wtedy zboczyc z obranej drogi.
Czytanie takich tekstow im nie pomoze a wrecz moze zaszkodzic. Papierosy to
jest nalog, chocbysmy nie wiem jak probowali sobie mydlic oczy (a ze lubimy, ze
nam smakuja, ze to czy tamto ;) i kazda wymowka jest dobra dla uzaleznionego
zeby tego "jednego" zapalic. I wracamy do punktu wyjscia ...
Pozdrowienia,
Agnieszka (wcale nie zawzieta na palaczy - sama nia jestem tyle ze niepalaca ;)




Temat: paląca karmiąca !!!
witam,
jak czytam to jakbym czytała o sobie. jestem
na prawdę szczęśliwa, że udało mi się wziąć rozwód
z fajkami. Moim zdaniem najgorsze jest uzależnienie
które leży w psychice. Mój mąż pali. Ja też paliłam
ok. 10-15 dziennie. Nie przeszło mi nawet kiedy byłam
w ciąży po raz pierwszy. Niestety poroniłam w trzecim miesiącu.
Widocznie tak miało być... Oczywiście nie rzuciłam papierosów.
Ale gdzieś we mnie (głęboko ukryte) sumienie podpowiadało:
"a może to właśnie papierosy...". Po 5 latach znów zaszłam
w ciążę. Nie muszę wspominać o stresie jaki jest
kiedy czeka się aż minie 3 miesiąc ciąży. Paliłam 8 tygodni.
Potem powiedziałam sobie, że moje dziecko musi być zdrowe,
a że to właśnie ode mnie zależy stwierdziłam że nadszedł czas
żeby rozstać się z nałogiem - przynajmniej do czasu narodzin
maluszka. Pomogły mi w tym hormony ciążowe, które przezwycięży
głód nikotynowy. Nadmienię, że wcześniej (przed ciążą) próbowałam
plastrów, ktore oczywiście nie pomogły. W ciąży obok różnych zachciewajek
mażył mi się papierosek. Przeglądałam już forum rozglądając się jak
bardzo nikotyna i substancje towarzyszące przenikają do mleka - inaczaje mówiąc
jak bardzo będę truć moje dziecko.
Mnie się udało (na razie) mały ma 7 miesiący, a ja od ponad roku nie palę. Nie
ukrywam, że często myślę o dymku, ale z drugiej stroną jestem mamą i jak patrzę
na mojego długo oczekiwanego, kochanego malucha myślę sobie, że muszę się
"poświęcić". Coś za coś. Przynajmniej jakiś czas (a jak się uda dłużej). Inne
argumenty do mnie nie przemawiają. Myślę że strasznie męczyłoby mnie sumienie,
gdyby mojego brzdąca dusiła astma - być może spowodowana moim paleniem.
Życzę Ci żebyś również znalazła właściwe dla siebie argumenty, które pozwolą Ci
(prznajmniej na czas karmienia) pożegnać się z tą przyjemnąścią/nałogiem.
I jeszcze jedno - nie szukaj odpowiedzi na forum - to Twoje dziecko, Twoje
sumienie i Twoje wybory...
Zabrzmiało na koniec poważnie, ale to wbrew pozorom poważna sprawa. Pozdrawiam.




Temat: Wyobrazacie sobie COS takiego w Grecji?
Nie wierzę - myślę, że Grecy są w tym zakresie niereformowalni i tyle.

Ja przyznaję, że paliłam 26 (tak, słownie: dwadzieścia sześć) lat po dwie paczki
dziennie ((

I przyszedł dzień kiedy zatrułam się w końcu nikotyną - w kwietniu trzy lata
temu, a że do tego było mi już od jakiegoś czasu źle z tym moim wiecznym
papierosem to nawet się ucieszyłam, że już mi się nigdy po tamtym zdarzeniu nie
chciało zapalić. Stan trwa do dziś, mam nadal na półce te Salem-y, które wtedy
nabyłam (kupowałam kartonami i ten został - stoi i czeka, bo wiem, że jak będę
chciała to zapalę, tyle, że wciąż mam wstręt i jak tylko gdzieś wywęszę to robię
strasznie nieprzyjemny wyraz twarzy i zwrócić uwagę potrafię, bo zwyczajnie nie
cierpię jak mi śmierdzą papierosy ((
Wiem jedno: póki palaczowi dobrze z paleniem - nie rozstanie się bezboleśnie, bo
to kwestia psychiki. Palacz musi poczuć się kompletnym durniem we własnych
oczach - ja się tak czułam np kiedy w czasie przerwy w teatrze zbiegłam do
szatni i wypalałam nad popielniczką w czasie gdy znajomi dyskutowali o sztuce...
Okropność!
Póki stojąc nad taką popielniczką czy nawet na zewnątrz, na zimnie - czujemy się
dobrze... palmy, bo i tak efekty tzw rzucania będą mizierne.
Mnie kilka osób mówi, że głód nikotynowy jeszcze do mnie przyjdzie... Możliwe,
nie wiem, ale jeśli to nie będę się bronić i jak będę chciała to zapalę a i tak
te ponad już 3 lata to mój wielki plus dla mego samopoczucia i zdrowia ofkors.
Mnie już naprawdę było cholernie źle kiedy zauważyłam, że wokół mnie już prawie
nikt nie pali - a w miesiąc po rozstaniu się z papierosami, na moim przyjęciu
urodzinowym na 18 osób tylko jedna paliła a jedna podpalała.. Pali do dziś - i
póki palenie na balkonie jej sprawia frajdę to palić będzie, bo ta persona
akurat widząc w jakiej jest mniejszości nie pali w towarzystwie tylko wychodzi
na balkon, w czym też widzi plusy bo siłą rzeczy pali mniej.
Ale się wypisałam w temacie he he ..., echh...



Temat: jestem w ciazy, musze rzucic palenie...
witam, mogę podzielić się z Wami moim doświadczeniem. W pierwszej ciąży, która
nie była planowana, nie udało mi się zwalczyć nałogu do końca tj. najpierw
wmawiałam sobie, ze dopóki nie będę miała potwierdzenia prawidłowej ciąży
poprzez usg to mogę palić w ograniczonej ilości R1, potem - po usg :) rzuciłam
palenie na 4 miesiące. Bardzo pomógł mi w tym mąż, który rzucił palenie razem
ze mną :)W tym okresie nosiłam przy sobie papierosy, a jak miałam ochotę
zapalić to stawałam przed lustrem, wypinałam brzuch, brałam niepodpalonego
papierosa do ręki i katowałam się tym widokiem. Działało - do momentu silnego
stresu związanego z przeprowadzką, kłótniami z rodziną, ślubem, problemami
małżeńskimi itp. Efekt był taki, że zaczęłam popalać, a przestałam dopiero w
ósmym miesiącu - biologia ... Teraz żałuję swojej niekonsekwencji, córka ma
astmę, od kilku lat bierze sterydy, ciągle cierpi na choroby związane z
niewydolnością oddechową. Patrząc jak się męczy zadręczam się, czy to wina
mojego palenia, czy skłonności dziedzicznych - mąż też miał astmę w
dzieciństwie. Teraz spodziewam się drugiego dziecka i nie palę odkąd się tylko
o ciąży dowiedziałam, a termin mam za dwa tygodnie :) Nie wiem czy to efekt
zdrowego rozsądku, biologii czy szczęście od Boga, ale się bardzo z tego
cieszę. Drogie przyszłe Mamy, postarajcie się już teraz zadbać o wasze dzidzie,
życzę, żeby się Wam udało. I nie wierzcie w to, że rzucenie palenia spowoduje w
organiżmie szok, czy głód nikotynowy, który zaszkodzi dziecku. Każda porcja
dymku jest o wiele gorsza. Na marginesie - nie znam się na medycynie, ale
wydaje mi się, że specyfiki zawierające samą nikotynę są lepszym rozwiązaniem
niż papieros - nikotyna + substancje wywołujące raka. Ratujcie się jakoś,
trzymam kciuki.



Temat: nastawanie na wolność kopacz
easz napisała:

> W tym przypadku, to problem jest w tym, że bywa że kiedy się
> natknąć na palacza, to on bez ogródek ogranicza wolność
> niepalącego i ma to w nosie.
> A od czystego, tfu, zwykłego powietrza jeszcze żaden palacz
> nie ucierpiał, ani jego wolność. Wniosek - wystarczyłaby odrobina,
> bo ja wiem? kultury? Dlaczego nie wystarcza?

Gdyby potrzeba było tak niewiele, nie mówilibyśmy o nałogu, nie powstawałyby
środki ułatwiające rozstanie się z paleniem i nie byłoby tylu palaczy, którzy
bardzo chcieliby to rzucić, a nie potrafią. Przecież to nie czyste powietrze
jest czynnikiem powodującym głód nikotynowy. We wszystkich miejscach
publicznych, tam, gdzie niepalący muszą się stykać z palaczami, bezwzględnie
należy zakazywać palenia. Ale w prywatnych niech się trują według własnego
widzimisię, jeśli tylko właściciel miejsca na to pozwala.

> W knajpach do tej pory też było i jest tak - wydzielone miejsce, w
> znaczeniu 'przestrzeń', nie 'pomieszczenie' - skutek taki, że i tak
> wszyscy oddychamy papierochowym dymem. To jest ok? taka fikcja?

Nie jest ok, bo niepalący otrzymuje fałszywą informację. Dlatego warto skończyć
z tą fikcją i domagać się od właściciela jasnej deklaracji, że niepalący w jego
lokalu może liczyć na czyste powietrze. Potraktować to jako część umowy i w
razie niedotrzymania - domagać się odszkodowania. I tylko taka powinna być rola
państwa - pilnowanie, aby umowy były dotrzymywane.

> Masz oto winnych, sami się w stopę postrzelili, więc do siebie te
> pretensje może, co.

Nie mam o co mieć do siebie pretensji.

> Aborcja jak widać, jeśli ktoś wcześniej hehe-nie widział, to jest
> zupełnie inna sprawa.

"Gdy wyrośnie kwiat ze ziemi,
wszyscy są uszczęśliwieni.
Ale gdy wyrośnie trawa,
to już całkiem inna sprawa."

> Zresztą ktoś, kto pitoli szumnie o wolności papierochowej - będąc
> ministrem zdrowia! - a nie widział tego w kwestii przymusu badań,
> realnie (w naszych warunkach zwłaszcza) uderzającej w wolność i
> godność, w niezbywalne prawa - ma coś nie tak, jak w poście
> założycielskim. Amen.

Lektura FF dowodzi, że wybiórczość spojrzenia na wolności obywatelskie jest
cechą nie tylko pani minister.




Temat: Nie palę!!!!!
Sluchajcie! Wczoraj postanowilam, ze jutro (czyli dzis) zaczynam PROBOWAC
rzucic palenie. Nikomu ze znajomych o tym nie wspominalam, bo kazdy wie, ze
kopce jak smok wawelski i juz oczami wyobrazni widzialam te pelne
niedowierzania twarze, ktore z pewnoscia nie dodalyby mi otuchy. Jak
postanowilam, tak tez uczynilam. Ok. 1:30 w nocy z bolem serca zapalilam
ostatniego papierosa i szybko polozylam sie spac. Wyobrazcie sobie, ze cala
noc, cala noc doslownie snilam o rzucaniu palenia. Tak wiec budzac sie rano nie
czulam sie wcale jakbym dopiero zaczynala rzucanie, ale jakbym robila juz to
cale wieki. Dosyc dlugo nie moglam sie zwlec z lozka. Balam sie najzwyczjniej,
ze jesli tylko to zrobie, to siegne po papieroska. Udalo mi sie wytrzymac do
sniadania. Bylam dumna. Po sniadaniu jednak moj nastroj sie pogorszyl, glod
nikotynowy sie wzmogl. Zajrzalam wiec na ta stronke. Czytalam o tych waszych
zmaganiach sama sie niezle przy tym meczac. I wiecie co? Chce mi sie palic jak
cholera po tych Waszych listach. I pewnie zaraz po odlaczeniu od komputera to
zrobie. Jeszcze nie zapalilam, ale zrobie to. Zamiast mnie od tego odwiesc
zacheciliscie mnie, bo jak widze nikomu sie nie udaje tak od pierwszego razu. A
ja pierwszy raz rzucam. Jedyne co moge teraz zrobic, to: a) nie palic przy
komputerze (teraz nie pale), b) nie palic na przystanku c) nie palic kiedy ide
d) nie palic bezposrednio po jedzeniu d) zadnych knajp e) i kupic te diabelskie
gumy antynikotyniowe (dzis to niewykonalne, bo wszystko zamkniete).
A co mnie najbardziej przeraza to, ze w ciagu tych paru zaledwie godzin kiedy
nie palilam, swtierdzilam, ze to jednak bardzo przyjemna czynnosc. Wczoraj,
kiedy powzielam mysl o rzuceniu, zupelnie inaczej sadzilam. To chyba jednak
jest psychiczne uzaleznienie. Pozdrawiam, chyba ide zapalic.



Temat: Palaczy PiS wyśle do Włoch
Jako nałogowy palacz nie widzę przeszkód żadnych w tym aby
wprowadzić zakaz palenia w knajpach ... mnie to osobiście nie
przeszkadza ... bo można przy dymku przed knajpą pogadać z
nieznanymi ludźmi.
NIE ZGADZAM SIĘ NATOMIAST ZE ZDANIEM ŻE Z PODATKÓW IDZIE NA LECZENIE
PALACZY. PAPIEROSY OBARCZONE SĄ TAKĄ AKCYZĄ ŻE GDYBY SZŁA ONA NA
LECZENIE PALCZY TO MIELI BY ONI NAJLEPSZĄ OPIEKĘ MEDYCZNĄ W KRAJU.
Niestety pieniądze z akcyzy na to nie idą ... a idą na pensje dla
urzędzników wprowadzających bzdurne zakazy. Jak dla mnie ustawa jest
o kant rozbić ... bo są znacznie skuteczniejsze sposoby oduczenia
palenia, jak choćby wprowadzenie obowiązku tylko jednej podwyżki
akcyzy na papierosy w roku. Wtedy podwyżka wyleczyła by wielu. Taka
ustawa mimo że jest najlogiczniejsza uderza w podstawę tego co
tworzą piewcy niepalenia ... czyli w ich kasę ... bo od tego czy
będzie zakaz palenia w domach, szkołach, barach, samochodach kasa
ustawodawców nie zbiednieje, głód nikotynowy ma swoje prawa i trzeba
go zaspokoić, lecz palacze którzy rzucą palenia są już problemem, bo
z nich juz kasy nie będzie. Tu cynizm posłów jest wielki ... z
jednej strony próbują wprowadzić zakazy, ale z drugiej pilnują aby
im kasy nikt nie odebrał. Może tak wprowadzą wraz z zakazami
zniesienie akcyzy na papierosy ... mogę nawet wtedy palić w
wydzielonych miejscach w mieście i bee ufał że chcą dobrze dla
obywateli, a tak to spadające notowania mocherowych beretów powodują
że muszą coś robić i jak zwkle są jak ich wódz w tych działanich ...
mali :)
Pozdrawiam palaczy i życzę braku rozstroju nerwowego zwłaszcza jak
się zobaczt po[polrne po 7 złociszy ... choć takich na szczęście nie
pale :)



Temat: rzucilam papierosy ale boje sie ze wpadam w alkoho
Bardzo rozsądna z Ciebie kobieta jeżeli pytasz o takie rzeczy ,bo ja znam
kobiete która jest pijana codziennie i mówi że piwo nie jest alkoholwm.Jest
takie prawdopodobieństwo że teraz bez papierosków jest trochę innaczej,więc
trzeba poszukać nowych uciech.Granica między piciem dla zabawy a piciem
przymusowym jest bardzo cienka a zwłaszcza dla kobiet które popadają w nałóg
szybciej i trudniej jest nim go pokonać.To że połknełaś haczyk po pierwszym
piwie jest niepokojące ale nie róbmy jeszcze tragedi.Pytanie jest czy poszłaś
do sklepu żeby się czegoś napić czy chodziło o alkohol? Odpowiedź jest prosta
chodziło o alkohol który posiada tą wielką tajemniczą moc.Jak się więc nie
uzależnić.?Po prostu odmawiać sobie tego trunku jak najczęściej,nie szukać
okazji do picia ,a oprócz samej szkodliwośći alkoholu narażasz się na
napaść,zaczynasz poznawać sklepowych chłystków itp.Ja osobiście tak jak Ty
chodziłem do sklepu ,kiedy miasto spało.świat był piękniejszy życie
łatwiejsze....skończyło się delirium ,potem dwa tygodnie w łóżku prawie
umarłem.Dwa lata leczyłem się w poradni żeby jakoś zacząć funjcjonować w
normalnym świecie a miałem tylko 21 lat.Rób cokolwiek ,uprawiaj sport ,ucz
się ,zwiedzaj świat ,ciesz się rodziną teraz jeżeli ją masz lub w przyszłośći
jeżeli jej nie masz.Jedno jest pewne alkohol oszukuje ,za każdym razem jak się
napijesz ,nstępnego dnia też może się zachce i co dalej?Nie jestem terapeutą
więc nie mogę cię zdiagnozować, ale myśle że możesz jeszcze sama wybrać.Co do
palenia to nie palę 6 lat i też mnie rzucało,w ciężkich momentach pomagało mi
coś słodkiego,tak czy owak głód nikotynowy po kilku tygodniach mija.
Pozdrawiam Cię P.alkoholik



Temat: do wszystkich palaczy
Gość portalu: eva napisał(a):

> czy nie czujecie sie dyskryminowani?
> ja wcale nie uważam się za gorszą od niepalących
> wiadomo, że palenie szkodzi
> ale czy tylko palenie ?
> najgorszy jest grzech przesady
> rzucajcie sobie ten wstrętny nałóg
> katujcie, męczcie siebie i swoje otoczenie
> może będę żyła krócej, może jakość moich ostatnich lat życia będzie niższa
> ale to też nic pewnego
> Dobrze rozumiem profesora Religę, gdy widzę go na rybach z papierosem
> może właśnie wtedy naprawdę jest szczęśliwy i naprawdę odpoczywa
> Dzyn jesteś niewiarygodny
> "paliłem 5 lat 10 dziennie, moja teściowa paliła 20 lat 30 dziennie
> kup tabex kosztuje tylko 19 zł"
> namolna reklama (kojarzy mi się z tele-zakupy)
> podejrzewam, że jesteś akwizytorem a nie prawdziwym palaczem-nałogowcem
> tylko 80% prawdziwych nałogowców wychodzi z uzależnienia
> taka jest prawda
> katujcie się, walczcie, może jesteście w3 tej 20

Profesor Religa palac papierosa wyglada na szczesliwego zapewne dlatego ze w
tym momencie zaspokaja swoj glod nikotynowy. Tak samo jak kilkoro
torakochirurgow z ktorymi pracowalam, a ktorzy zapalali papierosa po powrocie z
sali operacyjnej, na ktorej wlasnie otworzyli i zamkneli klatke piersiowa
pacjenta ktory mial nieoperacyjnego raka pluc. Tak samo jak wygladam ja sama,
pielegniarka z intensywnej terapii medycznej, biegnaca na przerwie na
papierosa, chociaz na codzien mialam do czynienia z niejednym pacjentem na
respiratorze, ktorego nie mozna bylo od tego respiratora odzwyczaic wlasnie z
powodu problemow spowodowanych paleniem.
Nalog - nic wiecej. Baaardzo czesto wstret do samego siebie, za bycie
niewolnikiem. I zazdrosc - tego ze inni nie pala, ze udalo im rzucic.
Co do depresji - owszem, czesto sie zdarza w poczatkowym okresie. Mozna temu
zapobiec (np. sluchajac naszego dyzurnego akwizytora Dzyna - hihihi Dzyn, ale
sie usmialam - i kupujac Tabex), lub Zyban ktory np. ja polecam z calego serca,
tyle ze drogi. Ale na dluzsza mete zadnych prochow nie potrzeba - poczucie
szczescia i dumy przyjdzie samo ...
Pozdrowienia
Aga RN
(20 lat - 25-30 papierosow dziennie, prawie jak Dzynowa tesciowa ;), tyle ze
rzucila z Zybanem, niepalaca od 15 maja 2003, bez Zybanu od tygodnia,
szczesliwa i baaardzo dumna z siebie :))) )




Temat: palenie w ciazy
Do wszystkich moralizatorek: Czy któraś z Was próbowała rzucić palenie po 20
latach kopcenia jak komin fabryczny??? Gdyby to było takie łatwe, to chyba nie
byłoby w ogóle tego nałogu...
Paliłam przez cała ciążę ok. paczki dziennie (ograniczyłam o POŁOWĘ). Początkowo
myślałam, że i tak nic z tego nie będzie - miałam przedtem dwa poronienia i
jestem strasznie stara jak na pierwsze dziecko. Minęły trzy miesiące,
zagrożenie stawało się coraz mniejsze... Wtedy pomyślałam, że skoro przez te
trzy pierwsze miesiące paliłam jak smok, to teraz już i tak wszystko jedno,
dziecko już jest na pewno doszczętnie uwędzone. Później dowiedziałam się, że w
przypadku palenia jest akurat odwrotnie - większe znaczenie ma właśnie ten
późniejszy okres, opłaca się rzucić nawet w ostatnim miesiącu. Przestałam palić,
kiedy wylądowałam w szpitalu dwa tygodnie przed porodem - po prostu nie było
innej możliwości, najpierw musiałam leżeć, potem miałam zakaz opuszczania
oddziału, a wszędzie były czujniki dymu. W domu nigdy by mi się to nie udało.
Okazało się, że w moim przypadku chyba nie istnieje coś takiego jak głód
nikotynowy, w każdym razie zupełnie tego nie odczułam. Za to mam tak silne
przyzwyczajenia i skojarzenia różnych miejsc i czynności z paleniem, że do tej
pory na każdym kroku szlag mnie trafia - na przykład nie potrafię jeść, jeżeli
potem nie mogę zapalić ( w związku z tym nie jem, za to obżeram się cukierkami i
ciasteczkami... i tyję - całe życie nosiłam rozmiar 34, teraz mam 40. Zgroza!)
Dziecko urodziło się w 34 tygodniu, 10 punktów Apgar, z hipotrofią (za małe w
stosunku do wieku) - miała 1530 g i 45 cm. Lekarze twierdzą, że samo palenie nie
mogło spowodować aż tak małej wagi, musiało być coś jeszcze. Natomiast
przedwczesny poród raczej ma związek z paleniem. W inkubatorze była tylko
tydzień, rosła jak na drożdżach, od początku żarła jak koń. Jako wcześniak
przeszła mnóstwo różnych badań i okazała się zdrowa i silna. Jedyny problem to
asymetria i wzmożone napięcie mięśniowe - bez związku z paleniem, mnóstwo dzieci
tak ma. Teraz ma 5,5 miesiąca, jest zdrowa, pogodna, wesoła, waży 5,5 kg.
I zapomniałam dodać, że jest najpiękniejszym dzieckiem na świecie oczywiście!



Temat: paliłam:(
paliłam:(
Nalezę do tych matek które zasługują na pogardę. Gardziłam sobą
kiedy byłam w ciązy. Mam dwóch synów. Jeden ma 5 lat, drugi 6
miesięcy. Jestem palaczką nałogową. Nie umiałam uwolnić się od
nałogu ani za pierwszym razem<który powinien mi dać nauczkę> ani za
drugim. Starszy syn dziękować Bogu urodziła się piękny i zdrowy.
Prześliczny chłopak wydostał się na świat z zielonych wód płodowych.
Ja NIE WIEM jak on tam tyle wytrzymał. wSZYSTKO BYŁO PIĘKNIE .Piękny
synuś ,swieżo upieczona mamusia ,cudownie. Nie wytykałam sobie
papierosów bo niby czemu...... Do czasu. Synek pozostał piękny,ale
skończyła się idylla. Po czterech tygodniach od
narodzin,wylądowaliśmy w szpitalu. Zapalenie oskrzeli i płuc
jednocześnie.Ale dlaczego? dziecko nie było na polu,w domu wszyscy
zdrowi. No nic....... Przypadek ,dużo osób przychodziło może ktoś
coś przyniósł..To był listopad. Dwa tygodnie w szpitalu. Pierwsza
noc dziecko pod tlenem. I tak się zaczeło. Ciągle chory i zawsze
górne drogi oddechowe. trawło to przez półtora roku.Dwa tygonie
zdrowy, dwa chory. JA NIE PRZESADZAM. Ciągłe podawanie antybiotyków
bardzo go osłabiło. A ja płakałam. CO MI ZOSTAŁO???? teraz jest już
dobrze. Syn nie chorował od dwóch lat. Jest mądry dobrze
rozwinięty,ale ja pamiętam te noce....... Przepłakane,z dzieckiem
duszacym sie na rękach. Ciągłe czuwanie. TAK, TO PRZEZ TO ŻE
PALIŁAM . Na drugie dziecko zdecydowaliśmy się świadomie.Było
oczekiwane i wytęsknione. Przysięgałam sobie że nie będe paliła. Z
moich postanowień nie wyszło nic. Paliłam i to dużo.Czasem ok.pół
paczki. MOJE KOCHANE!!To jest dużo. Trzymałam faję i obiecałam sobie
to ostatni. Az do porodu tak tęfaję trzymałam. Boga prosiłam o
litosć. Zlitował się ale postanowił dać mi drugą nauczkę. Już na
porodówce pielęgniarka zapytała czy ja nie paliłam. CZEMU? Dziecko
nie spało.Ciągle płakało.Zwykły,normalny głód nikotynowy.Wody miałam
czyściutkie ,łózysko wzorowe. I CO Z TEGO???? pIERWSZY MIESIAC TO
BYŁ KOSZMAR. Mały ciągle płakał.Nie spał a ja razem z nim.Myślałam
że ma kolkę,kupowałam cudości. Nie miał kolki...... On był po prostu
głodny...... Karmiłam go w łonie przez 9 miesięcy a teraz mu
brakowało. Ponad 4000tysiące trujących środków. Drogie Panie!!!
kocham dzieci nad życie. Oddałabym swoje za nie. A co robiłam?
Trułam je. DZIEKUJĘ BOGU że miał litosć nade mną. Nie będe mieć
kolejnego dziecka dopóki nie rzucę palenia. Rzadnych postanowień
ciązowych. STOP. Najpierw paierosy won, a potem ciąża. Życzę
wszystkim zdrowych i pięknych dzieci.



Temat: Teściowa wie lepiej?
Na na sam widok mojej teściowej dostaje drgawek. Może i chciałaby pomóc albo
nawet myśli że pomaga ale ja to niestety odbieram inaczej. Jestem mamą 14
miesięcznego malucha i wydaję mi się że się bardzo dobrze nim opiekuje. Mimo że
to moje pierwsze dziecko to chce je wychować po swojemu i nie uważam że jeżeli
jestem o wiele młodsza od mojej teściowej to mam mniejsze doświadczenie od niej
wwręcz przeciwnie zdaje sobie sprawe z owiele więcej rzeczy niż ona. Denerwuje
mnie jej natarczywość jak powiedziałam to mężowi to on stwierdził, że już ma
dość negowania wszystkiego co robi i że jak bym spróbowała (pozwoliła) jej na
to co ona w danym momencie chce robić z moim dzieckiem to może w końcu po
jakimś czasie by się odczepiła (chociaż moim zdaniem obrało by to skutki
odwrotne bo by coraz więcej chciała).Nawet jak nie raz jej powiem spokojnie
żeby czegoś nie robiła to i tak musi być w większości tak jak ona sobie wymyśli
chyba że tą rzecz powtórze pare razy. I jak można mieć zaufanie później do
takiej osoby i zostawić z nią dziecko co i tak się nie dostosuje do tego co ja
bym powiedziała tylko zrobi po swojemu. Mój mąż jest zdania że trzeba by
spróbować jak coś zrobi to następnym razem dziecka nie dostanie. ALe dziecko to
nie materiał do testowania a ja nie mogłabym np siedzieć spokojnie w kinie i
oglądać film bo cały czas bym myślała czy wszystko ok.Najlepiej dla mnie jakbym
widziała swoich rodziców i teściów raz na tydzień (chyba że bym miałą ochotę
częściej)ale my mieszkamy z teściami więc widujemy się kilkanaście razy na
dzień najcxzęściej polega to na tym żę oni przesiadują u nas non stop a jak im
się znudzi albo pozcują głód nikotynowy to już ich nie ma. I tak w kółko.



Temat: Papierochy
Witam,
mam 53 lata, papierosy paliłam przez 37 lat. Z biegiem czasu coraz
więcej i więcej, nawet czasami przez ostatnie 15 lat, 25 - 30 szt.
dziennie. Lubiłam palić, to było dla mnie bardzo przyjemne, fajne i
bardzo dbałam o to, aby nigdy mi nie zabrakło moich ulubionych M...
leight. Zawsze o każdej porze dnia i nocy miałam je pod ręką. 10 lat
temu rzuciłam z dnia na dzień i nie paliłam ponad rok. Przytyłam 20
kg. Byłam w dole, 160 cm wzrostu i 82 kg, szok. Schudłam wprawdzie z
10 kg dzięki diecie i ćwiczeniom, ale w dalszym ciągu czułam się
gruba jak beka. Wróciłam do palenia po półtorarocznej przerwie.
Teraz z perspektywy czasu wiem, że to był życiowy błąd!!! Przed
dwoma miesiącami rzuciłam palenie. Pierwsze dwa tygodnie były dla
mnie piekłem!!! Setki razy sięgnęłabym już po papierosa, gdyby nie
mój mąż (dla którego głównie rzuciłam palenie), widzę jak się
cieszy, jak wspiera mnie i jaki jest ze mnie dumny. Trzymam się dla
niego, ale i sama jestem coraz bardziej szczęśliwa, że nie palę,
naprawdę coraz częściej jestem szczęśliwa!!! Trwam już w abstynencji
10 tygodni i mam nadzieję, że już nigdy nie zapalę, nie zniszczę
tego, co przeszłam i jeszcze przechodzę, wciąż bowiem nachodzą
bowiem chwile przemożnej chęci sięgnięcia po papierosa. Za każdym
razem coraz skuteczniej i z czasem łatwiej mi je zwalczać. Nie
stosuję absolutnie żadnych środków, tzw. wspomagaczy łagodzących
głód nikotynowy. Nie wierzę w to!!! Przecież narkoman wychodzący z
nałogu nie dostarcza swojemu organizmowi zamienników bądź
zmniejszonych dawek narkotyku!!! Podobnie rzecz się ma z
alkoholikiem... To wszystko dzieje się i jest w naszej głowie, i
tylko od nas samych zależy nasze postępowanie. A ja jestem
przekonana i wiem, że sama jestem w stanie kierować sobą. Teraz jest
już coraz lepiej, coraz rzadziej mam tę cholerną huśtawkę nastrojów,
chęć na papierosa, to już jest moje mniejsze piekło niż przez
pierwszy miesiąc abstynencji, teraz już raczej piekiełko. Jerzy,
trzymam za Ciebie kciuki i służę radą, jeśli sobie tego życzysz.
Pozdrawiam wszystkich!!!



Temat: znow rzucam palenie - wesprzyjcie:)
Jestem, jestem Zulkatx:-)
Będę Ci od dziś mocno kibicować - byłam dotąd przekonana, że obie już
zapomniałyśmy co to papierosy a tutaj...Ech, no to od początku.
Wiesz, ja nie wierzę (patrz mój wątek) w coś takiego jak głód nikotynowy -
gdyby istniał odczuwałabym, a nie odczuwam. Musiałabym go odczuwać: wszak
paliłam intensywnie 26 lat i dopiero od 2 miesięcy nie palę. I dumna jestem z
tego, i nic mnie do palenia nie ciągnie od samego początku - wiesz, bo czytasz
mój wątek. I chadzam do knajp od początku i nic mnie nie skręca, ba, jestem
szczęśliwa, że pozbyłam się świństwa, że nie śmierdzę, co tak bardzo już
czułam, i cieszę się, że jestem w większości...
Mówiłam Ci o moich urodzinach pod koniec maja? Spęd w domu, jakieś 15 chyba
osób, w tym jedna paląca a jedna podpalająca - zobacz jaka przewaga wśród moich
znajomych. I ja wtedy już w tej pozytywnej grupie, w której od dłuższego czasu
chciałam być i stało się to moim marzeniem, a przeciez tak pięknie jest
realizować nasze marzenia:-)
Nie ma czegoś takiego Zulkatx jak głód nikotynowy - to sfera tylko psychiki i
fizycznych odruchów.
Z fizycznymi odruchami poradziłam sobie szybko - tylko ze dwa dni czegoś mi w
łapie brakowało - pomógł długopis:-))
Mam ciężki okres w pracy w czerwcu - siedzę codziennie w biurze do 23-ciej i
tworzę umowy. Ech, jaka radość, że nie palę, bo w przy takich akcjach zawsze
samym tylko wieczorem wypalałam ponad paczkę.
Pysk mam taki fajny, włosy zupełnie inne, głos, oddech rano...., ciuchy nie
śmierdzą (chyba, że wracam z knajpy, gdzie inni palą!)...
Jakież ja mam piękne lato bez papierosów!!!
Ech, żebym tylko nie przytyła, bo byłoby mi tak źle wracać do tego ścierwa,
które mną zawładnęło kiedyś niczym niewolnikiem, a ja zawsze chciałam być
wolna!
Zacznij się wstydzić sama przed sobą tego, że palisz, zacznij czuć dyskomfort,
niech Tobie to zacznie do licha przeszkadzać, zacznij się czuć jak w niewoli a
przecież każdy lubi czuć wolność, chodź do tej zdecydowanie większej grupy..
Zulkatx, podaję Ci rękę - chodź do nas i uwierz, że to proste, ale zacznij się
siebie brzydzić.
Czy nie widzisz, że to po prostu wielki obciach dziś palić????
Wierzę, że dołączysz do nas:-)
Póki co cieszę się z każdej Twojej godziny bez papierosa - ech, pamiętam jak
godziny liczyłam.... :-) Wierzę, że wkrótce będziesz liczyć tygodnie. Zastanów
się dobrze nad tym wszystkim - czy Tobie doprawdy chce się palić? Nie wierzę,
że tak. Dobrze się zastanów nad tym co Ci napisałam: pierwszego dnia po
rzuceniu też w pewnym momencie chciałam zapalić ale to nie była wewnętrzna
przyczyna co na moje szczęście zauważyłam: to była tylko kwestia ręki stąd ten
długopis:-) Zacznij do licha siebie obserwować - chcesz być całe życie
niewolnikiem jakiegoś śmierdzącego peta? To wstyd Zulkatx, wstyd przed Tobą i
innymi.
Widzisz, ja wciąż mam te paczki papierosów, które kupiłam w kwietniu: leżą na
półce i wcale ich nie chowam (czasem ktoś palący wpadnie i zapali jeśli chce).
Wiem, że mogę zapalić, mogę ale nie muszę - to kolosalna różnica i ze
świadomością tego jest mi cudownie:-) To ja decyduję o tym czy chcę zapalić i
nikt za mnie, a już żeby jakiaś nikotyna chciał decydować..Ech Zulkatx, poznaj
to uczucie wewnętrznej wolności, które mnie tyle radochy sprawia.
Wierzę w Ciebie - będziesz próbować do skutku ale ten skutek w końcu
osiągniesz:-) Może to tak jest, że jedni rzucają raz (jak ja) a inni
potrzebują kilkukrotnego przechodzenia przez to? Nie wiem - i nadal nie
rozumiem dlaczego mnie tak łatwo to wszystko przyszło, nie rozumiem i już nigdy
nie zrozumiem.
Z głębi serca i solidarności zawodowej życzę Ci tego co mnie spotkało:-)
B.



Temat: Wegetarianizm kontra używki
Wegetarianizm kontra używki
Witam Wszystkich Forumowiczów!

Chciałbym podzielić się z Wami krótką relacją o moim przejściu na
wegetarianizm - i jego "skutkach ubocznych".
Wegetarianem (a właściwie weganem - nie jem też jajek i nie piję mleka) -
jestem ledwie od pół roku. Poprzednio byłem jak najbardziej "mięsożerny",
gardząc wręcz wszelką jarzyną czy owocem, z konieczności jedynie dopuszczając
do schabowego ziemniaki i kapustę ;-) Zresztą najbardziej i tak lubiłem
kiełbasę maczaną w musztardzie :-)) Najważniejsze - byłem niestety
uzależniony od kawy i od papierosów. Tak od 3-4 lat piłem praktycznie tylko
kawę - 4-5 lub nawet 6 MOCNYCH kaw - nie filiżanek ale szklanek - dziennie.
Jeżeli nie wypiłem swojej "działki" zaczynała potwornie boleć mnie głowa,
pociłem się, itp. Pełne objawy uzależnienia. Jeżeli zdarzyło się, że brakło
mi kawy (choć oczywiście dbałem o to, by to się nie zdarzało) - potrafiłem
nawet w środku nocy (tak - mocną kawę piłem też "na dobranoc") iść do sklepu
nocnego. Z papierosami było podobnie - albo i gorzej :-( Paliłem od 13 roku
życia (teraz mam 32), ostatnio po 1,5 paczki dziennie. I teraz najważniejsze:
przechodząc na wegetarianizm, wcale nie miałem zamiaru rzucać palenia czy też
picia kawy! Tymczasem - zdarzyło się coś, co zakoczyło mnie samego. Gdzieś
tak po tygodniu kawa przestała mi smakować... Musiałem się wręcz zmuszać do
tego, by ja wypić (początkowo balem się ją "odstawić", bo parę razy zdarzało
mi się "nie mieć" kawy - i dobrze pamiętałem katusze jakie przechodziłem). W
końcu - zaryzykowałem. Nie zrobiłem sobie rano kawy, odczekałem parę godzin -
i nic się nie stało... I tak jest do dzisiaj. Od pół roku nie miałem kawy w
ustach - i w ogóle mnie do niej nie ciągnie. Ale to jeszcze nic -
najdziwniejsze jest to, że tak samo stało się z papierosami. Podkreślam -
wcale nie chciałem rzucać palenia (co prawda kiedyś - kiedyś próbowałem raz
czy dwa, ale nie wyszło, więc dałem sobie spokój). Ja po prostu lubiłem
palić. Tymczasem - przestały mi smakować też papierosy (tak jak to się
czasami zdarza przy np. przeziębieniu - palacze wiedza o co mi chodzi).
Początkowo oczywiście paliłem dalej "na siłę". Aż w końcu pomyślałem - a może
się nie zmuszać? Dopaliłem ostatniego papierosa z paczki - i koniec. Nie
zapaliłem do tej pory. I uwaga: nie miałem "głodu" nikotynowego (co zwykle
miałem gdy przyszło mi się parę godzin obyć bez papierosów, oraz w czasie
tych moim prób "rzucania"). Po prostu - jakbym nigdy nie palił...
Dlaczego o tym piszę? Jestem w 100% przekonany, że moje "wyleczenie" z używek
zostało spowodowane zmianą diety (podkreślam - ja wcale nie chciałem rzucać
palenia czy też odstawiać kawy - to przyszło "samo" - i to bez
żadnych "sensacji" typu głód nikotynowy czy też kofeinowy).
Zdaję sobie sprawę, ze sceptycy mogą odrzucić moją relację, stwierdzając, że
pół roku to za krótko. Jednak wg mnie - wystarczająco długo, by stwierdzić że
faktycznie "przemogłem" moje "nałogi" - i to zupełnie bezboleśnie. Czego i
innym nałogowym palaczom i kawoszom życzę. I teraz pytanie: jak sądzicie, czy
jedzenie mięsa i stosowanie używek (tytoń, kawa) może być w jakiś sposób z
sobą powiązane? Czy spotkaliście się z takim przypadkiem jak mój? I jeszcze:
czy w ogóle znacie wegan, którzy jednocześnie palili by paierosy i pili "kawę
za kawą"? Kto wie, być może recepta dla palaczy chcących rzucić palenie
(chociaż ja akurat wtedy wcale nie chciałem :-) powinna brzmieć: odstaw
mięso!?

Pozdrawiam
Piotr Słotwiński
www.Obywatel.com



Temat: Z Litzmannstadt Ghetto do łagrów?
Z Litzmannstadt Ghetto do łagrów?
Do Łodzi wojska sowieckie wkroczyły 19 stycznia 1945. Litzmannstadt
Ghetto zostalo zlikwidowane w sierpniu 1944. Czy opisana nizej
historia mogla miec miejsce?

www.ibprs.pl/ak_obroza_kampinos/28.html
"29 października 1944 roku. Godzina 6 rano. W mieszkaniu por.
Edwarda Diertricha, przy ul. Mickiewicza w Legionowie zjawia się
patrol NKWD9. Żądają listy żołnierzy Armii Krajowej, wydania
zmagazynowanej broni i radiostacji. Po pokazaniu pustego magazynu
broni por. Dietrich zostaje zatrzymany i przekazany do miejscowego
sztabu NKWD na Bukowcu. Tu zostają doprowadzani inni aresztowani
żołnierze AK.

Aresztowanych przewozi się do Wołomina, gdzie przy ul.
Piaskowej nr 17 mieści się siedziba wyższego szczebla NKWD. Tu
gromadzeni są b. żołnierze AK z rejonów podwarszawskich, a także
osoby cywilne. Tu także trafiają podejrzani o dezercję żołnierze
sowieccy. Wszystkich przetrzymuje się w piwnicach, barakach, dołach-
ziemiankach. O głodzie i zimnie. Zatrzymanych poddaje się badaniom,
a następnie sądzi. Działają zespoły prokuratorsko-sędziowskie.
Funkcje prokuratorów sprawują z reguły obywatele radzieccy
narodowości żydowskiej. AKowców oskarża się i sądzie na podstawie
sowieckiego wojskowego kodeksu karnego. Najczęściej jest stosowany
art. 58 & 2b. Sąd zwykle zarzuca oskarżonemu zdradę narodu polskiego
(!), nielegalne (!) posiadanie broni i radiostacji oraz utrzymanie
kontaktu z polskim faszystowskim (!) emigracyjnym rządem w Londynie.
Wyroki różne, w zależności od "winy" skazanego, do kary śmierci
włącznie. Egzekucje odbywają się na miejscu, od wyroków nie ma
odwołania. Brak nawet pozorów praworządności. Zwycięzcy sowieckiego
nikt nigdy nie będzie sądził za te zbrodnie. Tymczasem
zatrzymanym "umila" się pobyt. Ot choćby przez pozorowane
rozstrzeliwanie. Delikwenta ustawia się pod ścianą i strzela obok.
Potem odprowadza do celi. Do jutra lub następnego razu. Niektórzy
nie wytrzymują napięcia i próbują ucieczki, między innymi, w czasie
ucieczki ginie plut. Adam Biechoński "Ogończyk" były dowódca 1
plutonu 2 kompanii 1 batalionu I Rejonu.

Po 6 tygodniach pobytu w Wołominie por. Dietrich został
osądzony i przewieziony w grupie więźniów przez Rajszew do
Sochaczewa, a następnie przez Warszawę-Pragę do obozu w majątku
Przyłęk koło Garwolina. Tu wszystkich przybyłych ubiera się w
mundury wojska niemieckiego. Stąd zostaje uformowany transport
liczący 2200 ludzi. Polacy, Niemcy cywilni i wojskowi, Żydzi.
Kolumnę marszową poprzedza patrol sowiecki uprzedzając napotkanych,
że eskortuje zbrodniarzy wojennych, co wywołuje wrogie reakcje. W
Rykach postój z noclegiem w barakach z robactwem. Następnie marsz do
Dęblina, gdzie oczekują wagony na szerokim torze.

W Dęblinie załadunek do wagonów. Do każdego 50 więźniów. W
wagonie piecyk, ale bez paliwa. Wśród jadących grupa policjantów
żydowskich ocalałych z łódzkiego getta. Dla wyżywienia załoga wagonu
dostaje co drugi dzień pół wiadra zamarzającej wody oraz małą porcję
sucharów amerykańskich. Palacze cierpią głód nikotynowy. Por.
Dietricha wyznaczają komendantem wagonu. Podróż trwała blisko 4
tygodnie. Temperatury zewnętrzne obniżają się do minus 30 stopni. Na
pośrednich stacjach z wagonów usuwa się osoby zmarłe. Dla zmarłych w
składzie pociągu przeznaczono dwa wagony. Komendant transportu musi
się rozliczyć z całego stanu łudzi, Po drodze zmarło około 400
więźniów.

W Swierdłowsku konwojenci z psami prowadzą więźniów do obozu,
będącego pod zarządem niemieckim.




Temat: www.narkomania.akcjasos.pl
Hepik napisal : "czy to jakiś niepokój u Ciebie każe Ci być na tym forum,drązyć
temat,szukania potwierdzenia czy zaprzeczenia swoich dylematów?"
Wlasnie to zdanie odebralem jako sarkazm. Ty bys go tak nie odebral ?
Juz ktorys raz piszesz zebym nie nadinterpretowal pewnych stwierdzen.. o ktore
konkretnie stwierdzenia ci chodzi ?
Aha, wlasnie dzis dotarlo do mnie (czytajac pewna stronke) o co ci chodzilo z
tym "zaprzeczeniem, racjonalizacja, intelektualizacja itd.".. i szczerze mowiac
zatkalo mnie. Tez gdy to napisales, zdziwilem sie, czemu az tak zaczales
teoretyzowac (w moich oczach), bo i niezbyt wiedzialem o co konkretnie ci
chodzilo. Jesli dobrze rozumiem, jest to "haslo przewodnie" forum AA (m.in),
majace na celu pomoc osobie uzaleznionej rozpoznanie u siebie problemu z
alkocholem (czy tez innym narkotykiem), bo chodzi o zaprzeczenie, ze jest sie
alkocholikiem itd. itd. Hepik, ok, masz racje, ale to sie sprawdza TYLKO u
osoby uzaleznionej. Tak, uzaleznione osoby czesto zaprzeczaja swojemu
uzaleznieniu. Ale tez kazda osoba, ktora nie ma zadnych nalogow czy uzaleznien,
tez zaprzeczy. Widzisz, nie kazdy pijac alkochol ma problem, zeby przestac.
Podobnie nie kazdy palac marijuane, jest od niej w jakikolwiek sposob
uzalezniony. Napewno jakis procent ludzi ma taki problem. Ale tez napewno nie
kazdy. Chcesz doszukac sie u mnie uzaleznienia ? Nie prosilem o to, ale ok -
tak, jestem nalogowym palaczem papierosow; Marihuany - nie. Na razie problemu z
przestaniem palenia marychy u siebie nie widze, a to juz 8 lat. Dzis juz jest
prawie 2 miesiace, odkad ostatni raz palilem maryche. Zapale sobie zapewne
gdzies pod koniec grudnia, na urlopie. Teraz pracuje, mam sporo obowiazkow i
nie mam na palenie marihuany czasu. Nie ciagnie mnie w jakis sposob do tego,
ani nie czuje nic co by choc w pewnym stopniu przypominalo np. glod nikotynowy -
to, co czulem, gdy probowalem zobaczyc ile wytrzymam bez papierosow. Bez
papierosa wytrzymalem cale..2 dni. Wtedy zrozumialem, co to jest uzaleznienie.
Nie widze nic takiego, jesli chodzi o marijuane. Tak to wyglada u mnie, zapewne
znajda sie osoby, u ktorych wyglada to inaczej, jak i osoby, u ktorych wyglada
to tak samo jak u mnie. Napisales szczerze, ze nie "znasz sie" na marihuanie,
za to w innym temacie pamietam pisales, ze masz doswiadczenia z alkocholem. OK.
Ja z koleji z alkocholem od tej strony nie mam zadnych doswiadczen. Pilem w
zyciu sporo, ale w sumie mam niechec do picia. Bywalo, ze przez pare wieczorow
pod rzad pilem ostro w lokalnej dyskotece (po czym tance hulanki swawole hehe),
ale pozniej z ogromna ulga robilem sobie np. tydzien czy dwa przerwy i na sama
mysl chocby o piwie, robilo mi sie niedobrze :). Nigdy nie zrozumiem kogos,
kto "na kaca" wypija np. piwo. Mnie tam kilka szklanek mleka pomaga na kaca
najlepiej.
Aha, spotkanie na zywo byloby trudne, bo mieszkam w Holandii, a to jest jakby
nie patrzec z 1000 km od Polski :).

Pozdrawiam.




Strona 2 z 3 • Zostało znalezionych 220 rezultatów • 1, 2, 3
Szablon by Sliffka